Mantas Česnauskis wraca do Słupska na mecz z drużyną, której poświęcił większość koszykarskiego życia. Gdy został odsunięty od prowadzenia Czarnych, był najdłużej pracującym trenerem w PLK. Ciekawostką jest fakt, że to właśnie po przegranym meczu z AMW Arką, szkoleniowiec stracił pracę w hali Gryfia. – Na razie nie czuję tych emocji, przygotowuję się jak do każdego meczu, ale jak wejdę do hali, na pewno pojawią się prawdziwe emocje – mówi legenda Czarnych, szkoleniowiec AMW Arki.
Choć gdynianie zajmują rewelacyjne drugie miejsce w tabeli Orlen Basket Ligi, do Słupska jadą wciąż poturbowani. Einaras Tubutis nadal chodzi z ręką na temblaku i jego powrót zajmie jeszcze trochę czasu. Pod znakiem zapytania stoi występ dwóch kluczowych postaci: Kamila Łączyńskiego i Kresimira Ljubicicia . – Nie są do końca zdrowi. Podejmiemy decyzję czy będą grali, dopiero w dniu meczu po rozgrzewce – zdradza Radiu Gdańsk szkoleniowiec. W obliczu kłopotów kadrowych do zespołu dołączył świetnie znany w Polsce Marcus Weathers, były zawodnik Trefla Sopot, ostatnio grający dla niżującego w niemieckiej BBL MLP Academics Heidelberg. To zawodnik, który przychodzi do Gdyni z zadaniem wsparcia, załatania dziur, a nie bycia gwiazdą. Na treningach prezentował się umiarkowanie, widać było dwutygodniowe braki w grze, ale na pewno zagra przeciwko Energa Czarnym. – Na pewno to nie jest gwiazda, która sama wygra nam mecze. To bardzo dobry dodatek, fizyczny i atletyczny. Potrzebuje jeszcze tygodnia lub dwóch, by dojść do optymalnej formy, ale już z Czarnymi będziemy próbowali go wykorzystać
WYSTRZELIŁ W KOSMOS, MUSI UWAŻAĆ
Ostatnie tygodnie w Gdyni to jednak nie tylko kontuzje, ale i niespodziewana eksplozja formy Filipa Kowalczyka. Młody zawodnik, który wcześniej grał epizody, w ostatnim meczu zdobył aż 17 punktów, stając się objawieniem. Česnauskis przestrzega jednak przed nadmiernym zachwytem mediów. – Ten ostatni mecz wystrzelił w kosmos, ale trzeba być pokornym – mówi stanowczo trener Arki. – W Polsce nie podoba mi się, że każdy młody zawodnik po jednym meczu jest wychwalany pod niebiosa. Te chłopaki nie są gotowi na taką uwagę. Rozmawiałem z Filipem, żeby nie latał za wysoko, na szczęście to mądry chłopak – twierdzi trener.
Mimo problemów rywali (bilans 5-10), Česnauskis z dużym szacunkiem wypowiada się o potencjale słupszczan. – Oni na pewno mogą grać lepiej. Mają dużo talentu w ataku, wielu zawodników może rzucić po 20 punktów. Druga runda będzie w ich wykonaniu lepsza – ocenia szkoleniowiec, dodając z uśmiechem: – Oczywiście nie chcemy, by stało się to w meczu z nami.
Posłuchaj rozmowy z Mantasem Česnauskisem:
Paweł Kątnik





