Atrakcyjny teren przy ulicy Nadmorskiej w Łebie, który należy do duńskiego inwestora, od kilku lat budzi emocje wśród mieszkańców. Czarę goryczy przelała wycinka 102 drzew, które przeszkadzały właścicielowi gruntu w wybudowaniu apartamentowców.
Stowarzyszenie Pomorski Dom jest przekonane, że ścinając sosnowy las, inwestor złamał prawo. Według ekologów zniszczył siedlisko gatunków chronionych, dlatego sprawę zgłosili na policję oraz do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
– Uważamy, że doszło do złamania prawa. Inwestor wyciął drzewa na podstawie decyzji burmistrza miasta Łeby, która została wydana z rażącym naruszeniem prawa. Chodzi o niezgodność z miejscowym planem zagospodarowania tego terenu. W naszym przekonaniu 102 sosny to nie są pojedyncze drzewa. Ponadto zarzucamy brak przeprowadzenia analizy, która wykazałaby, że nie da się tego projektu przeprowadzić w taki sposób, aby ten drzewostan zachować – wyjaśnia Marta Frankiewicz, prezes Stowarzyszenia Pomorski Dom.
Zdaniem ekologów inwestor mógł również złamać prawo, ponieważ badania z ubiegłych lat wskazywały na to, że na terenie znajduje się siedlisko gatunków chronionych.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
ZGODA NA WYCINKĘ LUB WIELOMILIONOWE ODSZKODOWANIE
Jak się okazuje, inwestor uzyskał pozwolenie na ścięcie drzew. Decyzję o tym podpisała obecna burmistrz Łeby Agnieszka Derba, która tłumaczy, że musiała wyrazić zgodę na wycinkę, ponieważ w przeciwnym razie naraziłaby samorząd na wypłatę potężnego odszkodowania właścicielowi działki – na co miasta nie stać.
– Żałuję tego, że nie miałam tyle czasu co mój poprzednik, aby dogłębnie przeanalizować tę decyzję. Nie uczestniczyłam w tej procedurze, ponieważ objęłam urząd burmistrza dokładnie 7 maja – już po przeprowadzeniu w tej sprawie wszystkich działań. Mój poprzednik miał wiele okazji i możliwości, aby spróbować powstrzymać tę procedurę. Obecnie każdy taki wniosek, w którym zachodzi podejrzenie negatywnego wpływu na środowisko, jest odrzucany – informuje burmistrz Łeby.
Agnieszka Derba popiera działania stowarzyszenia, jednak – jej zdaniem – nie było możliwości prawnej do zablokowania działań inwestora.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
„POLITYKA POZBAWIONA MERYTORYKI”
Do sprawy odniósł się również były burmistrz Łeby Andrzej Strzechmiński, zdaniem którego postępowanie zarówno ekologów, jak i tych, którzy chcieliby zatrzymać inwestycję za wszelką cenę, jest szkodliwe dla rozwoju nadmorskiego kurortu.
– To czysta polityka pozbawiona merytoryki. Działania stowarzyszenia są odstraszające dla przyszłych potencjalnych inwestorów, chcących inwestować w naszym mieście. Cała historia sięga roku 2000, kiedy to zlikwidowana została jednostka wojskowa, ponieważ jest to ten sam teren, co do którego latami prowadzone były procedury zgodnie z prawem. Na dzień dzisiejszy obowiązują uchwały, które zostały opublikowane i stanowią prawo miejscowe, którego włodarze muszą przestrzegać – tłumaczy Andrzej Strzechmiński.
Zdaniem byłego burmistrza gmina miejska Łeba w 2010 roku opracowała i uchwaliła plan zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu, a inwestor jedynie realizuje inwestycję zgodnie z obowiązującym planem.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
WALKA Z DEWELOPERAMI
Władze kurortu i ekolodzy nie mają nic przeciwko inwestorom, ale ich zdaniem inwestycje muszą odbywać się bez wyrządzania szkód w przyrodzie. Ekolodzy i społecznicy zablokowali już jedną budowę 7-piętrowego hotelu przy samym brzegu Bałtyku. Kompleks miał powstać na Mierzei Sarbskiej – wąskim pasie lądu oddzielającym jezioro Sarbsko od Bałtyku, tuż przy rezerwacie przyrody. Wówczas stowarzyszenie ostrzegało przed zagrożeniem dla środowiska naturalnego. Aby nagłośnić sprawę, organizowali liczne protesty i angażowali parlamentarzystów. Ostatecznie wojewoda pomorska cofnęła pozwolenie na budowę hotelu.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
TURYŚCI NIE CHCĄ „POLSKIEGO DUBAJU”
Mieszkańcy Łeby chcą decydować o kształcie i rozwoju swojego miasta, dlatego nie mogą dopuścić, aby to, co ich zdaniem jest obecnie magnesem dla turystów, zostało zamienione na wieżowce niczym z Egiptu czy Dubaju. Większość turystów przyjeżdża do kurortu w poszukiwaniu ciszy, spokoju i przyrody.
– Przyjeżdżam do Łeby od kilkunastu lat i widzę, że drzew jest coraz mniej, a w ich miejscu wyrastają kolejne hotele. Widać wyraźnie, że deweloperzy również pokochali Łebę, ale szkoda tego klimatu, dla którego turyści pojawiają się tu o każdej porze roku – mówi pan Andrzej, turysta z województwa mazowieckiego.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
Dla pani Katarzyny z Warszawy, spacerującej po zamarzniętym brzegu Bałtyku, widok wykarczowanej niedaleko działki również budzi oburzenie.
– Nie ma na to mojej zgody. Po to przyjeżdżam tu z rodziną z blokowiska, aby nie patrzeć na wieżowce. Lasy mają pozostać. To nasze ulubione miejsce: morze, plaża i las – podkreśla turystka.
W miejscu wykarczowanego terenu mają powstać nowe apartamenty. Projekt o nazwie „Porto” będzie realizowany przez firmę Kristensen.
Posłuchaj materiału naszego reportera:
Łukasz Kosik/aKa





