Orzeł Straszyn i marzenia – na ciągniku z awansem po rondzie w Straszynie

nz. Paweł Jasik z Orła Straszyn i Paweł Kątnik z Radia Gdańsk fot. Artur Maszota/Radio Gdańsk

Orzeł Straszyn nie tylko świętuje swoje 50-lecie, ale robi to w imponującym stylu, pozostając jedynym niepokonanym zespołem w grupie II A-klasy. O fenomenie klubu, „noszeniu fortepianu” na boisku i atmosferze, która jest ważniejsza niż pieniądze, opowiada Paweł Jasik – postać, bez której trudno dziś wyobrazić sobie tę drużynę. Marzeniem Thomasa Gravesena straszyńskiej piłki byłaby celebra awansu… na ciągniku po miejscowych rondach. 

Orzeł Straszyn to klub z całkiem pokaźną historią, której początki sięgają 1975 roku. Jubileusz stał się okazją do integracji lokalnej społeczności i odświeżenia wizerunku zespołu. Piłkarze wybiegają teraz na murawę w specjalnych koszulkach z godłem orła na piersi, które ufundowali sponsorzy i przyjaciele klubu. Choć nie było hucznej gali, świętowanie w jednej z gdańskich restauracji pokazało, że Orzeł to przede wszystkim grupa bliskich sobie ludzi.

SEZON BEZ PORAŻKI

Wyniki sportowe idą w parze z jubileuszową celebracją. Orzeł Straszyn zajmuje obecnie drugie miejsce w tabeli klasy A (grupa II) i w 16 rozegranych meczach ani razu nie zaznał goryczy porażki. Jak podkreśla Paweł Jasik, duża w tym zasługa nowego trenera, Piotra Bułhaka, który jako były zawodnik Orła doskonale rozumie specyfikę szatni. W Straszynie na treningach regularnie pojawia się ponad 20 zawodników, co w realiach amatorskich jest wynikiem wręcz niespotykanym. Jasik – były pomocnik w klubie,  obecnie pełniący funkcję asystenta trenera, tak tłumaczy fundamenty dobrych rezultatów.Najważniejsza jest atmosfera. Tu przecież nikt nie dostaje żadnej gratyfikacji pieniężnej. Ci chłopacy poświęcają czas rodzinny, z dziećmi, z żonami, więc by to miało sens, musi być atmosfera. Wraz z nią idzie założenie, że w tym roku po prostu będziemy dalej dążyć , żeby być też niepokonanym – deklaruje Jasik. 

GRAVESEN DLA ORŁA

Paweł Jasik związany jest z klubem od ponad pięciu lat. Przez ten czas przeszedł drogę od walecznego zawodnika środka pola – jak sam mówi, typ Thomasa Gravesena – do osoby wspierającej zespół z ławki trenerskiej. Na boisku słynął z nieustępliwości, grając na pozycji numer sześć jako tzw. „przecinak”. Z dystansem i humorem wspomina swoją boiskową rolę: – Zawsze mam duży dystans też do siebie. Są osoby, które potrafią grać w piłkę, a są osoby, które niosą ten fortepian tak naprawdę, więc ja byłem od tego fortepianu tak naprawdę – taka szósteczka, osoba, która włoży głowę tam, gdzie inni boją się wsadzić nogę.

Niestety, poważna kontuzja kolana i perspektywa operacji zmusiły go do zawieszenia butów na kołku, ale pasja do Orła nie pozwoliła mu odejść. Dziś Jasik buduje relacje wewnątrz drużyny, dbając o to, by każdy – od nastolatka po zawodnika z „czwórką z przodu” – czuł się w Straszynie jak u siebie.

CELEBRA NA CIĄGNIKU

Choć Orzeł Straszyn to klub amatorski, ambicje są wysokie. Strata do lidera, GLKS Różyny jest niewielka, a drużyna nie zamierza składać broni w walce o okręgówkę. Nawet jeśli wyższy poziom rozgrywkowy wiąże się z większymi kosztami i dalszymi wyjazdami, w Straszynie nikt się tego nie boi. To miejsce pełne autentycznych emocji, gdzie po meczu wspólnie rozpala się grilla, a na trybunach można spotkać całe rodziny. Wszystko jednak bez napinki i musu. – Śmiejemy się nieraz z chłopakami w szatni, jak by to fajnie było na wozie z traktorem na rondzie w Straszynie świętować awans – zakończył z uśmiechem Paweł Jasik. 

Posłuchaj rozmowy z człowiekiem Orła Straszyn, Pawłem Jasikiem: 

Paweł Kątnik

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj