Robotnik zginął na budowie, bo szefowie nie zachowali zasad bezpieczeństwa. 10 miesięcy więzienia dla właściciela firmy

Szef firmy oraz kierownik budowy winni zaniedbań w kopalni odkrywkowej w okolicach Lęborka. W grudniu 2015 roku zginął tam robotnik przysypany piaskiem w wykonywanej studni. Sąd Okręgowy w Słupsku ogłosił wyrok w sprawie. 

Uznał, że zarówno właściciel firmy, jak i kierownik robót naruszyli zasady BHP i doprowadzili do narażenia życia i zdrowia pracowników.

POWINNI PRZEWIDZIEĆ ZAGROŻENIE

Sąd skazał Leszka B. na dziesięć miesięcy więzienia, a Marka M. również karę dziesięciu miesięcy więzienia, ale zawieszając jej wykonanie na trzy lata. – Zdaniem sądu obaj oskarżeni powinni przewidzieć, że niezachowanie procedur bezpieczeństwa w takim miejscu jak żwirownia może doprowadzić do nieszczęścia – uzasadniał wyrok sędzia Robert Rzeczkowski.

KWESTIE EKONOMICZNE PONAD ZASADAMI BHP

Sąd wskazał na wiele zaniedbań, których dopuścili się skazani. Materiał dowodowy potwierdził, że naruszali oni wiele zasad BHP.

– Robotnicy schodzili na dno kopanej studni po prętach zbrojeniowych, bez właściwego oświetlenia, nie byli właściwie zabezpieczeni, nie mieli specjalnych szelek, które pozwalały na wyciągnięcie pracownika, gdyby coś na dole się stało. Łukasz W. wykonywał prace na polecenie przełożonych i nie można mówić, że mógł odmówić, jeśli uznałby, że zadanie jest niebezpieczne – wyliczał sędzia Rzeczkowski. – Najpierw trzeba zapewnić pracownikowi zapewnić odpowiednie warunki pracy. Metoda układania kręgów w studni, którą zastosowano, była używana w latach 80. W tej chwili żadna specjalistyczna firma tak studni nie kopie, po prostu wykonuje się odwierty. Lekceważone były zasady bezpieczeństwa, przedkładano nad nie kwestie ekonomiczne.

Wyrok jest prawomocny.

 

Przemysław Woś/mrud

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj