Paraliż połączeń komunikacji miejskiej w Słupsku. Kierowcy autobusów sami odśnieżają miasto [POSŁUCHAJ]

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

Zalegająca gruba warstwa śniegu na ulicach Słupska utrudnia poruszanie się kierowcom komunikacji miejskiej, którzy sami muszą wydostawać autobusy z półmetrowych zasp. Jak przekazał naszemu reporterowi Andrzej Starosiek, kierowca miejskiego autobusu, sytuacja jest dramatyczna.

Posłuchaj relacji naszego reportera:

 

– Prosimy mieszkańców o wyrozumiałość. Sam z łopatą w ręku przez 20 minut wykopywałem swój autobus spod śniegu. Pętla autobusowa przy ul. 11 Listopada jest kompletnie zasypana. Od rana stoimy w korkach, bo autobusy nie mogą podjechać i odebrać pasażerów. Niech osoba, która jest odpowiedzialna za oczyszczanie dróg ze śniegu, zaprezentuje za kierownicą, w jaki sposób mamy poruszać się na pętli – tłumaczył zniecierpliwiony kierowca.

Przez półmetrowe zaspy piesi zamiast po chodnikach, chodzą po ulicach, co powoduje dodatkowe zagrożenie i utrudnienia. Niestety liczba pługów w Słupsku jest niewystarczająca, aby poradzić sobie z tak dużą ilością śniegu w krótkim czasie – tym bardziej, że nadmiar białego puchu jest wywożony poza centrum miasta.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

ROZŁADOWANE AUTOBUSY

Przez półmetrową warstwę śniegu zalegającą na jezdni autobusy elektryczne nie są w stanie dojechać do jedynej w mieście ładowarki elektrycznej. Wszystkie ekologiczne pojazdy mogą zostać unieruchomione.

– Zostało mi zaledwie 70 procent naładowania. Pętle autobusowe to newralgiczne miejsca. Nie ma możliwości naładowania pojazdu. Mamy na razie kilkunastominutowe opóźnienia, ale jak tak dalej będzie, to elektryki staną w miejscu – ostrzegł Michał Diug, kierowca Miejskiego Zakładu Komunikacji w Słupsku.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

KIEROWCY AUTOBUSÓW SAMI ODŚNIEŻAJĄ MIASTO

Kierowcy MZK w Słupsku, nie czekając na pługi, zdecydowali się sami chwycić za łopaty i odśnieżyć pętle autobusowe oraz niektóre przystanki. W akcji pomaga również kierownictwo i pracownicy administracji miejskiej spółki.

– Odśnieża kierownik, odśnieżam ja, inaczej nie wyjedziemy na trasy, trzeba działać. To wygląda, jakby zapomniano o tym, że jest atak zimy. Nie mamy wyjścia, sami musimy odśnieżać miasto. Na dłuższą metę jednak nie damy rady, potrzebne jest wsparcie służb drogowych – wyjaśnił Paweł Siewiecki, pracownik administracji MZK.

(fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)

WYROZUMIALI PASAŻEROWIE

Mieszkańcy podkreślają, że taka zima po raz ostatni była w latach 70.

– Jadę na umówione badania do przychodni i już jestem spóźniony. Słyszałem o alertach pogodowych i widzę co jest za oknem, dlatego wstałem znacznie wcześniej. Mimo to i tak nie zdążę do lekarza. Mam wrażenie, że ktoś zaspał – wskazał pasażer autobusu.

Część mieszkańców zamiast komunikacji miejskiej wybrało spacer, choć i ten nie jest przyjemny.

– Stoję na przystanku już kilkadziesiąt minut i widzę swój autobus, który nie może wyjechać z zaspy śniegu. Kierowcy robią, co mogą. Gdybym miał czas, to sam bym im pomógł z odśnieżaniem, ale już jestem spóźniony – dodał Piotr Kowalik, mieszkaniec osiedla 11 Listopada w Słupsku.

Służby drogowe również apelują o wyrozumiałość. W akcję odśnieżania miasta zaangażowanych jest kilkaset osób. Pługi, solarki, a także kilkuosobowe ekipy pracowników widać na każdym skrzyżowaniu. Mimo to usuwanie skutków rekordowej śnieżycy potrwa kilka dni.

Łukasz Kosik/aKa

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj