Po raz dziesiąty grupa ultramaratończyków przemierza polskie wybrzeże, aby zachęcić do oddawania krwi. Pomimo sezonu sztormowego, mrozu i opadów śniegu każdej doby marszem i biegiem pokonują 100 kilometrów w ramach jubileuszowej, dziesiątej edycji akcji „Ultrakrew”.
– Cała trasa ze Świnoujścia do Piasków liczy ponad pół tysiąca kilometrów – informuje Mariusz Brzeziński, ultramaratończyk i uczestnik biegu. – Przemierzamy 550 kilometrów po całym wybrzeżu. Plaże w tym roku nie są grząskie, są twarde, ale niestety skute lodem i dochodzi do wielu upadków. Najtrudniejsze były dwa pierwsze dni, bo dziennie musieliśmy pokonywać po ponad 100 kilometrów. Lód jest przykryty śniegiem i naprawdę trzeba uważać na każdy krok – dodaje.
JUBILEUSZ „ULTRAKRWI” I SETKI TYSIĘCY URATOWANYCH OSÓB
Od 10 lat „Ultrakrew” ratuje życie setkom tysięcy osób, które w szpitalach walczą o zdrowie. Akcję rozpoczęli ultramaratończycy, którzy chcieli pomóc bliskiej osobie.
– Obietnicę przy szpitalnym łóżku dziesięć lat temu złożył jeden z nas. Brakowało wówczas krwi dla bliskiej nam osoby. By nagłośnić zbiórkę w środku zimy, ruszyliśmy po raz pierwszy w trasę liczącą ponad pół tysiąca kilometrów – wspomina Jacek Bastian, prezes Stowarzyszenia Ultrakrew. – Minęło już 10 lat. Zebraliśmy ponad 18 tysięcy litrów krwi, z której skorzystało 120 tysięcy osób. Idea biegu polegała na podziękowaniu za uratowane życie i przerodziła się w coś wyjątkowego, w czym udział biorą dziś tysiące osób w całym kraju – wyjaśnia.

Ekstremalny bieg „Ultrakrew” (fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
EKSTREMALNE WARUNKI
Mimo mrozu, lodu i wiatru, wyposażeni w prowiant i namioty śmiałkowie, idąc lub biegnąc po plaży, wydmach, a nawet brodząc po pas w Bałtyku, planują pokonać każdej doby jak najwięcej kilometrów. Wszystko po to, aby zachęcić do oddawania krwi. Włączyć się w sztafetę maratończyków może każdy – wystarczy wybrać się do dowolnego centrum krwiodawstwa w kraju i na hasło „Ultrakrew” podzielić się darem życia.
– Pokonujemy tę trasę bez względu na pogodę, a im gorsza, tym lepiej, ponieważ zwraca to uwagę wielu osób, które, widząc naszą determinację, chętniej idą oddawać krew. Ci, którzy chcą pobiec z nami, mogą to zrobić. Na naszym internetowym profilu jest mapa z obecnymi pozycjami na trasie – zachęca Jacek Bastian.

Ekstremalny bieg „Ultrakrew” (fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
KRWIOBUSY
Do wszystkich nadmorskich miejscowości, przez które przebiegają maratończycy, dojeżdża krwiobus. W czwartek sportowcy pojawią się w Łebie, w sobotę w Orłowie, a dziś długa kolejka krwiodawców ustawiła się w Ustce.
– Jestem tu, bo usłyszałam o akcji w internecie. Chciałam pomóc, widząc, jak wielki wysiłek ponoszą uczestnicy tego biegu, aby nagłośnić zbiórkę. Czekam teraz w kolejce do krwiobusa, aby oddać krew – mówi pani Aleksandra z Ustki.

Ekstremalny bieg „Ultrakrew” (fot. Radio Gdańsk/Łukasz Kosik)
W akcję co roku włączają się również żołnierze z Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce. Ponieważ trasa przebiega przez tereny poligonu, wojskowi nie tylko dbają o bezpieczeństwo, ale także dołączają do biegu.
– W jednostce mamy klub honorowych dawców, dlatego oprócz biegu również ustawiamy się w kolejce, aby oddać krew. To szczytna akcja i nie wyobrażamy sobie, abyśmy w niej nie uczestniczyli – zapewnia st. sierż. Krystian Kos z Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce.
Linię mety, jeśli pogoda pozwoli, ultramaratończycy przekroczą w niedzielę w Piaskach.
Posłuchaj materiału reportera:
Łukasz Kosik/puch





