Z powodu wychłodzenia w Słupsku zmarła kolejna osoba. Jak udało się ustalić, był to mężczyzna w kryzysie bezdomności, który pod koniec ubiegłego roku został uratowany przez streetworkerów ze Stowarzyszenia Horyzont. Zarówno w grudniu, jak i w styczniu był zabierany z pustostanu przy ul. Kopernika w Słupsku. Mężczyzna znów trafił do szpitala, jednak mimo udzielonej pomocy nie udało się go uratować.
– W ciągu ostatnich kilkunastu dni zarówno w dzień, jak i w nocy temperatury regularnie spadały poniżej zera. Panujące warunki stanowią ogromne zagrożenie dla osób znajdujących się w kryzysie bezdomności. Róbmy wszystko, aby nie dochodziło do takich tragedii – apeluje podkomisarz Jakub Bagiński, rzecznik słupskiej policji. – Podczas codziennej służby policjanci sprawdzają miejsca przebywania osób będących w kryzysie bezdomności i potrzebujących pomocy. Mundurowi prowadzą również działania ze streetworkerami ze Stowarzyszenia Horyzont. Funkcjonariusze kontrolują miejsca, które są znane od długiego czasu, ale także weryfikują lokalizacje wskazywane przez mieszkańców, m.in. za pośrednictwem Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa – dodaje.
NA RATUNEK
Oprócz tragedii są też sytuacje, w których udaje się dotrzeć na czas i uratować ludzkie życie.
– Podczas kontroli funkcjonariusze sprawdzają pustostany. W jednym z takich miejsc policjanci z Komisariatu Policji I w Słupsku zauważyli mężczyznę, który był wychłodzony i wymagał pilnej pomocy medycznej. Mundurowi wezwali pogotowie, które przewiozło 39-latka do szpitala. Dzięki szybkiej reakcji mężczyzna otrzymał pomoc, zanim doszło do tragedii – mówi podkomisarz Jakub Bagiński.
APEL POLICJI
„Apelujemy o czujność i reagowanie na sytuacje, które mogą zagrażać życiu lub zdrowiu innych osób. W okresie zimowym nawet krótki pobyt na mrozie może być śmiertelnie niebezpieczny. Widząc osoby w kryzysie bezdomności, nietrzeźwe lub potrzebujące pomocy, należy powiadomić służby, dzwoniąc pod numer alarmowy 112. Pamiętaj! Jeden telefon może uratować komuś życie” – przypominają funkcjonariusze.
Joanna Merecka-Łotysz/puch





