Oskarżony o usiłowanie zabójstwa brata stanął przed Sądem Okręgowym w Słupsku. Paweł S. nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że ugodził młodszego brata nożem w okolice serca, ale w obronie własnej.
Podkreśla też, że w przeszłości był wielokrotnie atakowany przez niego nożem, piłą motorową, ale również taboretem i butelką.
POKRZYWDZONEGO URATOWALI MEDYCY
Do zdarzenia doszło w czerwcu ubiegłego roku w Koczale koło Miastka. Obaj mężczyźni byli pod wpływem alkoholu. Młodszy z braci miał oskarżyć starszego o kradzież żywności.
– Doszło do szarpaniny, Paweł S. zadał bratu cios nożem, co było bezpośrednim zagrożeniem życia i zdrowia pokrzywdzonego – odczytywała akt oskarżenia prokurator Izabela Kumulewicz.
Życie pokrzywdzonego uratowała interwencja medyków. Mężczyzna nie chciał zeznawać w procesie ani być oskarżycielem posiłkowym.
„NIE CHCIAŁEM GO ZABIĆ, BRONIŁEM SIĘ”
– On mnie atakował, gdy był pijany. Jest ode mnie młodszy i silniejszy, trzymał mnie za gardło. Nie chciałem go zabić, tylko się broniłem i dlatego chwyciłem nóż – wyjaśniał przed sądem oskarżony.
Paweł S. pokazywał przed sądem blizny na rękach po ciosach nożem, piłą łańcuchową, taboretem oraz butelką, które w przeszłości miał mu zadawać młodszy brat będący pokrzywdzonym w tym procesie.
45-latek jest tymczasowo aresztowany. Usiłowanie zabójstwa jest zagrożone karą do dożywotniego pozbawienia wolności.
Przemysław Woś/ua





