Dwadzieścia jeden strat pogrzebało plan Energa Czarnych Słupsk na odniesienia dziewiątego w sezonie zwycięstwa. Długo w meczu z Tasomixem Stalą Ostrów Wielkopolski zespół Ivicy Skelina był w grze o zwycięstwo, ale wielominutowe przestoje w zdobywaniu punktów i masa straconych piłek pozwoliły gospodarzom na wygranie meczu 75-68. Słupszczanie matematycznie liczą się jeszcze w grze o coś więcej niż pozostanie w lidze, ale bardziej prawdopodobne jest, że dograją słaby sezon w dole tabeli.
Czarni rozpoczęli od bardzo dobrej pierwszej kwarty, w której prowadzili nawet 25-12. Jednak potem gościom zdarzały się długie przestoje w grze bez zdobytych punktów. W drugiej kwarcie Słupszczanie nie zdobyli punktu przez niemal pięć minut. Taka sama sekwencja powtórzyła się w czwartej kwarcie, w której Słupszczanie zdobyli tylko osiem punktów. Pięć minut przed końcem meczu Czarni zdobyli ostatnie punkty w tym starciu. Wynik zatrzymał się na liczbie 68. Jeśli dodać do tego proste straty wynikające z wolnych podań, to Czarni po prostu nie mogli wygrać meczu w Ostrowie.
– Nie przystoi nam mieć aż dwudziestu jeden strat i musimy poprawić egzekucję. Trudno mi powiedzieć, z czego wynikały te straty, cały tydzień przygotowaliśmy się do tego meczu, trener nas przygotował. Najważniejsze jest wygranie meczu. Kto rzuci więcej punktów, jest mało ważne – mówił na pomeczowej konferencji Jakub Parzeński.
– Dobry mecz. Mieliśmy fatalną czwartą kwartę, mieliśmy solidną obronę, słaby atak, który powinien być lepszy. Jorden Duffy nie trenował kilka dni, bo miał kontuzję, dziś spróbował, ale kontuzja odezwała się ponownie i dlatego grał krótko. Pudłowaliśmy proste rzuty, nie trafialiśmy spod kosza i Stal dobrze broniła – podsumował mecz trener Ivica Skelin.
Prowadzenie w starciu Stali i Czarnych zmieniało się dwanaście razy, dziesięć razy był wynik remisowy, ale skuteczniejsi byli gospodarze, wygrywając mecz różnicą siedmiu punktów.
Przemysław Woś/am








