W Sądzie Okręgowym w Słupsku rozpoczął się proces w sprawie zabójstwa w Ustce. Zdaniem prokuratury 31-letni Jakub G. w czerwcu ubiegłego roku w czasie sprzeczki dwukrotnie ugodził nożem znajomego Błażeja P. Prokurator Alicja Świątek-Łatuszewska odczytała akt oskarżenia, w którym zarzucono 31-latkowi zabójstwo znajomego na drodze pomiędzy Lędowem a Ustką. Jakub G. miał też mieć przy sobie niewielką ilość narkotyków.
Oskarżony w sądzie przyznał się do bójki z ofiarą, ale nie do zabójstwa. – On mi zabrał telefon i chciałem, żeby oddał. Ja się przyznaję do sprzeczki między nami, ale nie miałem żadnego noża w ręku. On mnie uderzył w twarz, potem drugi raz i mnie przewrócił, potem na mnie usiadł. Ja go tylko zrzuciłem z siebie, nie było żadnego noża, rozeszliśmy się – wyjaśniał przed sądem oskarżony.
Jednak z odczytanych w sądzie zeznań Jakuba G. na etapie śledztwa wynika, że zawsze nosił przy sobie niewielki nóż w torbie i zadał ciosy pokrzywdzonemu podczas bójki w czerwcu 2025 roku. Mężczyzna przed sądem powiedział, że tego typu zeznania wymusili na nim policjanci. – Mówili, że mają seryjnego i żebym się przyznał – powiedział Jakub G. w sądzie w Słupsku.
31-latek jest też zamieszany w sprawę innego morderstwa. Miał zdaniem śledczych nie udzielić pomocy zamordowanemu, którego ciało znaleziono później w walizce w cieku wodnym w Ustce. Jakubowi G. grozi kara do dożywotniego pozbawienia wolności.
Przemysław Woś/am








