Sprawa fałszywego alarmu w mieszkaniu rodziny prezydenta jest badana. Nikt nie usłyszał w tej sprawie zarzutów – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Karolina Staros. Dodała, że przedstawione zarzuty dotyczą TV Republika i alarmu w domu Jarosława Kaczyńskiego.
Staros w środę podczas konferencji prasowej przed siedzibą prokuratury przypomniała, że dwie osoby zostały zatrzymane w związku z podejrzeniem udziału w grupie przestępczej zajmującej się wywoływaniem fałszywych alarmów. Jedna z nich usłyszała zarzut udziału, a druga kierowania grupą.
NIKT NIE USŁYSZAŁ ZARZUTÓW WS. FAŁSZYWEGO ALARMU W MIESZKANIU RODZINY PREZYDENTA
Przekazała, że w tym postępowaniu badane są również zdarzenia z maja tego roku, w tym to dotyczące TV Republika. Z kolei fałszywy alarm dotyczący zawiadomienia o zdarzeniu w mieszkaniu rodziny prezydenta jest badany. Zaznaczyła, że za to zdarzenie na razie nikt nie usłyszał zarzutów.
Zaznaczyła, że obecnie to Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga prowadzi wszystkie postępowania związane z ostatnimi fałszywymi alarmami – przestępstwami polegającymi głównie na zawiadamianiu różnych publicznych i niepublicznych instytucji o zagrożeniach, które w rzeczywistości nie istniały. Oprócz tzw. alarmów kaskadowych badane są też inne formy przestępczych działań grupy – podała.
KORZYSTALI Z KOMUNIKATORÓW INTERNETOWYCH
Przypomniała, że z ustaleń śledczych wynika, iż ta zorganizowana grupa przestępcza, której działalność była ukierunkowana głównie na wywoływanie fałszywych alarmów, zawiązała się w społeczności internetowej.
– Korzystała z komunikatorów internetowych, platform internetowych, stworzyła strukturę, hierarchię, która z jednej strony motywowała do tego, żeby piąć się w tej hierarchii, ale z drugiej strony też dawała możliwości kontrolowania, wykonywania poleceń kierownictwa – tłumaczyła prokurator. Uczestnicy grupy nie znali się osobiście.
Podkreśliła „ścisłą i bardzo dobrą” współpracę z Centralnym Biurem Zwalczania Cyberprzestępczości policji, która nadal trwa. Zaznaczyła, że przez nagłaśnianie w mediach fałszywych alarmów w najbliższym czasie mogą pojawić się naśladowcy zatrzymanych osób, dlatego apelowała o zachowanie spokoju, dużej ostrożności w reakcjach na niesprawdzone informacje. Prosiła też o zrozumienie pracy służb w takich sytuacjach i umożliwienie im wykonywania swoich działań.
„NIE MA CZASU NA SPRAWDZANIE PODŁOŻA ALARMU”
Rzecznik prasowy policyjnego Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości komisarz Marcin Zagórski zaznaczył, że każdego dnia od kilku do kilkunastu zgłoszeń o zagrożeniu życia i zdrowia trafia do specjalnej komórki CBZC i w efekcie jej działania policjanci z lokalnej jednostki jadą na miejsce. Podkreślił, że w wielu sytuacjach bywa tak, że docierają w ostatniej chwili po to, żeby nieść pomoc i żeby uratować ludzkie życie. Przekazał, że komórka w Biurze przyjmuje też sygnały w takich sprawach przekazywane od współpracujących instytucji i fundacji.
– Zadaniem tej komórki jest bardzo pilne podejmowanie działań zmierzających do tego, żeby nieść pomoc, żeby ratować osoby, które są w kryzysie emocjonalnym i zawiadamiają przez sieć internetową o swoim położeniu i swojej trudnej sytuacji. Tutaj nie ma czasu na sprawdzanie, jakie jest podłoże takiego alarmu i czy mamy do czynienia z prawdziwym, czy z fałszywym. W każdej takiej sytuacji pilnie podejmujemy działania po to, żeby dotrzeć do tej osoby i udzielić jej pomocy – stwierdził.
Podkreślił, że będą reagować na każdy taki sygnał, ale jednocześnie „wszystkie osoby, które fałszywie zawiadamiają i które kierują służby w miejsce, gdzie tej pomocy nie trzeba, będziemy oczywiście doprowadzać przed wymiar sprawiedliwości”.
– To jest poważne przestępstwo zagrożone wysoką karą pozbawienia wolności – zaznaczył.
PAP/ua








