Jest akt oskarżenia w sprawie mieszkańca Lęborka, który miał grozić wysadzeniem budynku w powietrze oraz zatrzymaniem zakładników. Groźby okazały się fałszywe. Piotr Ł. został zatrzymany po siłowym wejściu policji do mieszkania. Jak się okazało, nie miał przy sobie ładunków wybuchowych, a rzekoma zakładniczka była z nim z własnej woli.
2 stycznia 2026 roku Piotr Ł. zadzwonił pod numer alarmowy 112 i poinformował o rzekomym zajęciu zakładników oraz podłożeniu materiałów wybuchowych w swoim mieszkaniu. Na miejsce skierowano policję, straż pożarną i ratowników medycznych.
– Mężczyzna został zatrzymany, a w mieszkaniu nie znaleziono żadnych niebezpiecznych substancji. Piotr Ł. twierdził, że do akcji przygotowywał się rok i pragnie, by było o nim głośno. Podjęto decyzję o siłowym wejściu do mieszkania, a po zatrzymaniu mężczyzny pozostawiono go na obserwację na oddziale psychiatrycznym – przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Słupsku Paweł Wnuk.
W toku śledztwa ustalono, że osobą rzekomo przetrzymywaną jako zakładnik okazała się młoda kobieta, która była tam dobrowolnie i spożywała z mężczyzną alkohol oraz pocieszała go po rozstaniu z jej siostrą. Koszt służb interweniujących na miejscu zdarzenia wyniósł około 4,2 tysiąca złotych. Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Lęborku. Mężczyzna będzie odpowiadał również za prowadzenie samochodu pod wpływem marihuany. Piotrowi Ł. grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
Przemysław Woś/mk








