Gminy Chojnice i Czersk walczą o większe wpływy z subwencji ekologicznej. Subwencja jest wypłacana z budżetu państwa samorządom, które mają na swoich terenach rezerwaty lub parki krajobrazowe i narodowe.
Zastępca wójta gminy Chojnice Janusz Szczepański uważa, że kwoty naliczane są niesprawiedliwie. – Brak parków narodowych i krajobrazowych oznaczałby zaledwie milion złotych mniej w budżecie gminy. Teoretycznie ustawa nalicza nam 4,7 miliona złotych. Algorytm uwzględnia między innymi dochodowość gmin. Zabrano nam 4 miliony złotych – wskazał Szczepański.
Problem w naliczaniu subwencji ekologicznej dostrzegają tez władze Czerska. Cały teren gminy objęty jest obszarem Natura 2000. – Realizacja jakichkolwiek inwestycji jest bardziej kosztowna, bo konieczne jest sporządzanie inwentaryzacji przyrodniczej. Obszar Natura 2000 oznacza ogromne obostrzenia na każdym etapie. Wydajemy pieniądze na każdą inwestycję, która jest prośrodowiskowa. Czy to jest normalne? Płaczemy i zastanawiamy się, czy mamy cokolwiek robić. Kajakarze i tak będą pływać po naszych rzekach – zaznaczył burmistrz Czerska Daniel Szpręga.
Apel gminy Chojnice do Ministerstwa Finansów poparło Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych.
Maria Sowisło/mk








