Wjechali do lasu i zakopali się w błocie. Zaniepokojona rodzina zawiadomiła służby, które wszczęły poszukiwania 80-latka i jego 10-letniej wnuczki. Odnaleźli ich dopiero wolontariusze na quadach, którzy dowiedzieli się o poszukiwaniach z mediów społecznościowych.
Kilkudziesięciu policjantów, strażaków i mieszkańców w nocy ze środy na czwartek przeczesywało lasy w okolicach Słupska w poszukiwaniu 80-letniego mężczyzny i jego 10-letniej wnuczki, których samochód ugrzązł w błocie w środku lasu. Dziewczynka, przed wyczerpaniem się baterii w telefonie, zdążyła powiadomić mamę o tym, że się zgubili.
Po godzinie 21:40 otrzymaliśmy zgłoszenie z prośbą o wsparcie policji w poszukiwaniach osób, które zaginęły w lasach pomiędzy Reblinem, Widzinem a Sycewicami. W działaniach brały udział cztery zastępy straży pożarnej, w tym specjalistyczna jednostka wyposażona w bezzałogowy statek powietrzny i kamery termowizyjne – poinformował kapitan Piotr Basarab z Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku.

POMOCY SZUKALI W SIECI
Niestety, pomimo zaangażowania dużych sił i środków, kilkugodzinne przeszukiwanie trudnego terenu nie przyniosło żadnego rezultatu. Przestraszona rodzina zwróciła się poprzez media społecznościowe do mieszkańców, prosząc o wsparcie.
– O poszukiwaniach dowiedzieliśmy się z mediów społecznościowych. Natychmiast postanowiliśmy działać. Już po chwili ponad 20 naszych członków wsiadło na quady i ruszyło do lasów, przeczesując teren przy wskazanych wcześniej miejscowościach – opisywał Piotr Michalak z Quad Team Słupsk.

TRUDNE WARUNKI
Wolontariusze z Quad Team Słupsk po kilku godzinach jazdy i pokonaniu kilkuset kilometrów w trudnym terenie w końcu dotarli do zaginionych. Jak się okazało, było to możliwe dzięki specjalistycznej offroadowej nawigacji, która w odróżnieniu od zwykłej miała naniesione na mapy wąskie ścieżki.
– Poszukiwania odbywały się nie tylko w trudnym terenie, ale również w czasie burzy z piorunami. Padał deszcz, nawet na quadach było bardzo trudno, nie mówiąc już o większych strażackich pojazdach. Na szczęście około godziny pierwszej w nocy dotarliśmy do dziewczynki i jej dziadka, którzy czekali na ratunek w zakopanym samochodzie – dodał.

„TO PRAWDZIWI BOHATEROWIE”
Strażacy wyciągnęli samochód z błota i przetransportowali zaginionych do najbliższej remizy. W związku z dużym stresem dziewczynce udzielono pomocy medycznej. Jak zaznacza Alicja Sokołowska, matka dziewczynki i córka poszukiwanego pana Stanisława, do tragedii nie doszło dzięki zaangażowaniu i determinacji zarówno ratowników, jak i wolontariuszy.
– Chłopaki z Quad Team Słupsk to bohaterowie. Mieliśmy wielkie szczęście, że mamy taką grupę koło siebie. Poświęcili czas, paliwo oraz ryzykowali, jeżdżąc podczas burzy. Szukali igły w stogu siana – zaznaczyła.
O tym, jak bardzo podczas akcji pomogło doświadczenie quadowców, świadczy fakt, że służby początkowo szukały zaginionych 12 kilometrów od miejsca ich znalezienia, bo tak wskazywały ostatnie dane logowania telefonów komórkowych.

ZAGINIĘCIA W LASACH
Służby ratunkowe mówią już o prawdziwej pladze zaginięć w lasach. Każdego roku w całym kraju dochodzi do prawie pół tysiąca przypadków, które najczęściej dotyczą zbieraczy leśnego runa. O rozwagę apelują także służby leśne, które przypominają o tym, że nie wszędzie można wjechać samochodem, i przypominają, aby poruszać się tylko po wyznaczonych szlakach.
– Sezon jagodowy mamy w pełni. Rozpoczyna się także sezon grzybowy. Widzimy wzmożoną aktywność zbieraczy runa leśnego. Apelujemy zatem, aby nie wjeżdżać nie tylko w te drogi, które nie są dopuszczone do ruchu, ale także w te, które są wąskie lub zbyt niebezpieczne. W wielu miejscach są przygotowane parkingi, gdzie można bezpiecznie zostawić samochód – apelowała Kamila Gosztyła, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Ustka.

CO ZROBIĆ, GDY SIĘ ZGUBISZ?
Na stronach internetowych każdego nadleśnictwa są zamieszczone mapy z informacjami, gdzie znajdują się parkingi i jakie drogi są dopuszczone do ruchu. Nieprzestrzeganie zakazów i ignorowanie znaków leśnych może skończyć się surowym mandatem. W przypadku zaginięcia należy dobrze rozejrzeć się po okolicy i znaleźć chociaż jeden charakterystyczny punkt – na przykład numery linii energetycznej lub oznakowania na stosach składowanego drewna – a następnie przekazać te informacje przez telefon strażnikom leśnym, co z pewnością ułatwi poszukiwania.
Posłuchaj materiału reportera:
Łukasz Kosik/aKa








