Ponad 20 milionów złotych będzie kosztował zakup terenu pod budowę nowej hali widowiskowo-sportowej w Słupsku. Transakcja ma zostać przeprowadzona do końca września. Na terenie dawnej „Piaskuli”, tuż obok miejskiego parku wodnego, ma powstać nowoczesny kompleks.
Wiceprezydent Słupska Marta Makuch nie wyklucza, że w obiekcie znajdą się nawet dwie hale. – Dokładnie przebadaliśmy 6,5 hektara gruntów, na których planujemy wybudować obiekt. W oparciu o ekspertyzę specjalistów będę starała się teraz przekonać radę miasta do zakupu całego terenu – zaznacza.
Choć tylko część gruntów nadaje się do zabudowy, to – zdaniem wiceprezydent – pozostała część terenu świetnie nadawałaby się do rekreacji. Jednak nie wszyscy radni, zwłaszcza po serii komplikacji wynikających z braku odpowiedniej ekspertyzy geologicznej przed rozpoczęciem budowy miejskiego ringu, są zadowoleni z forsowanej przez prezydent lokalizacji hali.
– Nowa hala bardzo by się przydała, ale nie można kupować kota w worku, tym bardziej, że nie mamy dokładnych danych i mam wrażenie, że to kolejna próba postawienia radnych przed faktem dokonanym. Brakuje fachowej dyskusji w tym temacie. Oby nie skończyło się tak jak z ringiem – zaznacza Renata Stec, radna z klubu Koalicji Obywatelskiej.
JAK W SZCZECINIE
Na specjalnym posiedzeniu komisji ds. budowy hali widowiskowo-sportowej, zwołanym w czwartek, oprócz radnych, przedstawicieli lokalnego sportu i miejskich urzędników pojawili się także eksperci, którzy od kilku miesięcy prowadzili na tym terenie odwierty i badania geologiczne. Ich wyniki jasno wskazują, że budowa takiego kompleksu w tym miejscu jest możliwa, ale jednocześnie kosztowna.

– Przeprowadziliśmy szczegółowe badania, które były weryfikowane przez naszych geologów, konstruktorów, jak również konsultowaliśmy się z potencjalnym wykonawcą, który również stwierdził, że posadowienie takiego obiektu jest możliwe. Inwestycja musi jednak zostać wykonana na tzw. palach które dobrze sprawdzają się na terenach podmokłych – wyjaśnia Wiesław Smolec, prezes firmy Agraria.
Jako przykład przedstawiciel spółki wskazał inwestycje parku wodnego w Szczecinie, który powstał na podmokłym terenie, a wymiarami i skalą pokrywa się z planowaną budową słupskiego kompleksu sportowego. Koszt takiego palowania gruntu wstępnie oszacowano na 5 milionów złotych.
INWESTYSTYCJA, NA KTÓRĄ CZEKA SŁUPSK
Przewodniczący Rady Miejskiej w Słupsku, Paweł Szewczyk, jest przekonany, że to dobra lokalizacja, a badania terenu przyspieszą nie tylko zakup gruntów, ale i prace związane z projektami i całą dokumentacją planowanej inwestycji, na którą – jak przekonuje – od dekad czekają Słupszczanie.
– Koszt zakupu gruntu wynosi ponad 20 milionów złotych, a rozmowy z obecnym właścicielem trwają. Mamy także przeznaczone w budżecie na ten cel pieniądze. To pierwszy i ważny krok do budowy nowej hali. Aby tak się stało jeszcze w tej kadencji, musimy wybrać miejsce, opracować projekt funkcjonalny i ogłosić przetarg na dokumentację projektowo techniczną – dodaje.

CZAS WBIĆ ŁOPATĘ
Choć ostateczną decyzję podejmie dopiero rada miasta, to wyraźnie widać, że po opublikowaniu wyników badań gruntu większość przychyla się do koncepcji budowy obok parku wodnego.
– Jeżeli w tej kadencji nie wbijemy przysłowiowej łopaty na budowie hali, to znowu możemy czekać następną dekadę. Musimy mieć projekt budżetu do połowy listopada, bo w grudniu będzie już za późno – zaznacza radny Bogusław Dobkowski z klubu Koalicji Obywatelskiej.
ROZWAŻANO INNY SCENARIUSZ
Jeszcze do niedawna rozważana była koncepcja przebudowy obecnej hali sportowej Gryfia przy ulicy Szczecińskiej, jednak z uwagi na ścisłą zabudowę i konieczność zawieszenia działalności klubów sportowych na czas prac, te plany wydają się mało prawdopodobne.
– Nasi koszykarze muszą mieć ciągłość w treningach, a jazda do np. Koszalina lub innej miejscowości wydaje się nierealna. O potrzebie budowy nowego kompleksu widowiskowo-sportowego w Słupsku mówimy od lat. Już dziś „staruszka Gryfia” jest warunkowo dopuszczona do rozgrywek ligowych i nie wykluczone, że za kilka lat nie będzie można w Słupsku pójść na mecz koszykówki – wyjaśnia prezes Energi Czarnych Słupsk, Michał Jankowski.

Choć władze miasta nie dysponują jeszcze projektem, to wiadomo, że obiekt ma pomieścić co najmniej 3 tys. widzów. Na znacznej części terenu mają powstać parkingi dla około pół tysiąca pojazdów. Jedna z koncepcji zakłada, że hala mogłaby składać się z głównej areny i mniejszej hali. Oprócz funkcji sportowej nowy obiekt mógłby być miejscem organizacji koncertów i wydarzeń kulturalnych, co pomogłoby w generowaniu przychodów, bo jednym z założeń urzędników jest to aby hala zarabiałaby na swoje utrzymanie. Niewykluczone również, że w razie zagrożenia obiekt mógłby zostać dostosowany do funkcji schronu.
Posłuchaj:
Łukasz Kosik/SG








