W ramach dziewiątej kolejki piłkarskiej pierwszej ligi Lechia Gdańsk mierzyła się na własnym stadionie ze Stalą Mielec. Biało-zieloni chcieli przedłużyć serię domowych zwycięstw i słowa dotrzymali. Głównym architektem wygranej został pomocnik Lechii Artur Szach, który trzykrotnie wpisał się na listę strzelców i raz asystował przy bramce Samuela Kopaska. Ostatecznie Lechia wygrała ze Stalą 7:1.
Po intensywnym początku Stali inicjatywę w meczu przejęła Lechia Gdańsk. Na środku boiska piłkę wyłuskał Beskorwanyj, szybkim podaniem uruchomił Kevina Dodaja. Albańczyk na pełnej szybkości wpadł w pole karne, znalazł Tomasza Wójtowicza. Polak odegrał do Artura Szacha, a ten na bardzo małej przestrzeni uporał się z obrońcami Stali i płaskim strzałem w 12. minucie otworzył wynik spotkania.
WYRÓWNANIE STALI
Niewykorzystane sytuacje Lechii się zemściły. W 28. minucie rzut rożny skutecznie egzekwowała Stal. Centrował Domański. Gospodarze nie wybili piłki. W efekcie dopadł do niej dobrze dysponowany Simeon Oure. Mocny strzał pokonał Axela Holewińskiego i stan meczu uległ zmianie.
GOL DO SZATNI
Zanim sędzia zakończył pierwszą połowę, niezwykle przytomnie na boisku zachował się Artur Szach. Odzyskał piłkę w środku pola, utrzymał futbolówkę i na wolne pole wypuścił Samuela Kopaska. Boczny obrońca Lechii wpadł w pole karne i mocnym strzałem wyprowadził biało-zielonych na prowadzenie tuż przed zejściem do szatni.
PIŁKARSKI SZACH-MAT
Po rozpoczęciu drugiej połowy problemy Stali nie dobiegły końca. W 48. minucie niekwestionowany zawodnik meczu Artur Szach bez większych problemów poradził sobie z zawodnikami Stali. Tym sposobem biało-zieloni od mocnego akcentu zaczęli drugą połowę. Strzał Ukraińca trafił w samo okienko bramki i publiczność na Polsat Plus Arenie eksplodowała po raz trzeci. Kwadrans później Lechia prowadziła jeszcze wyżej, oczywiście za sprawą Szacha. Ukrainiec zabawił się z obrońcami w polu karnym i po indywidualnej akcji zanotował hat-tricka.
BIAŁO-ZIELONI BEZ LITOŚCI
Nie minęło pięć minut, a Piotr Chrapusta po raz piąty wyciągał piłkę z siatki. Tym razem katem Stali okazał się Kevin Dodaj, który zza pola karnego trafił w górny róg bramki. Następny cios Stali zadał Władysław Błanuta. Rumuński napastnik wykorzystał wyjście z bramki golkipera gości i miękką podcinką umieścił piłkę w bramce. Tuż przed końcowym gwizdkiem na listę strzelców wpisał się wprowadzony w drugiej połowie Bakary Sonko, który ustalił wynik na 7:1.
Na kolejne bramki na Polsat Plus Arenie trzeba jednak poczekać. Kolejny ligowy mecz gdański zespół rozegra 12 października ze Stalą Rzeszów na wyjeździe. Przerwa w rozgrywkach potrwa trzy tygodnie i jest związana z meczami reprezentacji.
Karol Pius








