Niespotykaną dotąd w Polsce maszynę kolejową można zobaczyć na remontowanej linii z Kościerzyny do Lipusza. Pasjonaci kolejnictwa okrzyknęli ją kombajnem. To potężna maszyna, która w tym samym czasie usuwa i wymienia podbudowę torowiska bez konieczności demontażu torów.
Urządzenie jest wyposażone w kilka zestawów, a całość ma łączną długość około kilometra. Jak wyjaśnia Stanisław Zachara z Pomorskiego Przedsiębiorstwa Mechaniczno-Torowego, cały proces wymiany podbudowy torowiska jest zautomatyzowany.

– Maszyna ta składa się z siedmiu członów. Jeden ma w sobie georadar, który może sprawdzić, jak wygląda podtorze, co się w podtorzu znajduje. Później jest człon, który wybiera tłuczeń spod toru. Za nim idzie następny, który wybiera stare podtorze i za nim jest zabudowywane nowe z nowego gruntu, który jest zagęszczany. Ma to na celu ustabilizowanie toru, żeby lepiej leżał na gruncie i żeby nie powstawały „wychlapy” – powiedział.
Kombajn kolejowy wyprodukowany został w Austrii. Kupiony został za 33 miliony złotych.
Maria Sowisło/SG








