Trwają rozmowy z kandydatami do objęcia posady trenera Arki Gdynia. Dotychczasowy szkoleniowiec Marek Jarolim został zwolniony 22 września i – jak usłyszeliśmy w klubie – negocjacje w sprawie zatrudnienia następcy zmierzają do końca. Klub chce podjąć decyzję do końca tygodnia i ogłosić ją najpóźniej w poniedziałek.
Kibice Arki domagają się następcy, ale płynąca z klubowych gabinetów cierpliwość w podejmowaniu decyzji jest zrozumiała. Gdynianie nie chcą się pomylić i zaprzepaścić kolejnych tygodni w walce o jak najwyższą pozycję w pierwszej lidze. Ta jest na razie fatalna. Klub, który ma aspiracje ekstraklasowe, plasuje się na 12. miejscu i nie był w stanie wygrać meczu w ostatnich pięciu kolejkach.
DO KOŃCA TYGODNIA
Dlatego w Arce podkreślają, że ta decyzja będzie kluczowa dla całego sezonu. Nowy trener nie zazna komfortu wchodząc w nowe środowisko, jego zadaniem będzie jak najszybsza poprawa wyników. Stąd bardzo poważnie sondowana jest kandydatura Tomasza Grzegorczyka, byłego trenera Arki. Szkoleniowiec do kwietnia br. był asystentem Duńczyka Thomasa Thomasberga, a wcześniej także Roberta Kolendowicza w Pogoni Szczecin. Grzegorczyk stracił pracę 21 kwietnia, w tym samym momencie, kiedy klub notował słabszą serię w lidze. Jak przekonywał wówczas wiceprezes zarządu Pogoni Tan Kesler, decyzja o zwolnieniu Grzegorczyka „w żaden sposób nie umniejsza jego kompetencjom ani klasie człowieka”. Co ciekawe, wówczas z Pogoni nie zwolniono pierwszego szkoleniowca, decyzja ta została odroczona w czasie o dwa miesiące, kiedy – niespełna miesiąc po zakończeniu rozgrywek – Alex Haditaghi, prezes Pogoni, zdecydował się nie kontynuować współpracy z Thomasbergiem.

Grzegorczyk to opcja bezpieczna. Z jednej strony na pewno pamięta niefortunne okoliczności odejścia z Arki, zakomunikowane publiczne po wygranej 6:0 nad Odrą Opole, z drugiej zna klubowe wymagania, właściciela, prezesa, temperaturę gdyńskich oczekiwań. 45-letni szkoleniowiec mógłby wrócić do Arki, kontynuować misję przerwaną przed dwoma laty w momencie absolutnego prosperity, zwieńczonego znakomitą średnią punktową 2,43 w 14 rozegranych meczach. Zależy mu jednak na gwarancji, że tym razem będzie miał czas i ciągłość pracy, co z kolei kłóci się z aktualną pozycją Arki w lidze. Wygrane są potrzebne tu i teraz.
VUKO NIE ROZMAWIAŁ
W kontrze do Grzegorczyka w dyskursie pojawiała się kandydatura Roberta Kolendowicza, który nie chciał przyjść do Arki w kwietniu, gdy jeszcze w ekstraklasie sięgnięto po Dariusza Banasika. Wówczas uważał kadrę i bilans za zbyt słabe, by podjąć się misji ratowania ekstraklasy w Gdyni i teraz też strony wydają się mieć inne perspektywy.
Czyje nazwiska jeszcze pojawiały się w orbicie? 20 września menadżer Aleksandara Vukovicia – łączonego wcześniej przez media z Arką – zdementował pogłoski, jakoby Serb pertraktował z klubem. My z kolei usłyszeliśmy, że wybór na pewno padnie na szkoleniowca polskiego lub mówiącego po polsku i znającego realia naszej piłki. Łukasz Becella? Ma ważny kontrakt w Chrobrym, a przecież kartą w negocjacjach są też warunki finansowe, czynnik wielce istotny w Arce przy podejmowaniu decyzji.
Czasu nie jest wcale tak dużo, bo choć trwa rekordowo długie okienko reprezentacyjne, to jednak Arka zaprezentuje się 3 października na murawie w towarzyskim meczu z IFK Gotteborg.
Paweł Kątnik








