Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła w czwartek śledztwo przeciwko Lechowi Wałęsie. Jak poinformował zastępca Prokuratora Okręgowego w Warszawie prok. Wojciech Sitek, byłemu prezydentowi stawiano zarzut składania fałszywych zeznań w sprawie dotyczącej autentyczności tzw. teczek Kiszczaka.
Chodzi o zeznania byłego prezydenta, w których zaprzeczył, iż sporządzał i podpisywał okazane mu w czasie przesłuchania dokumenty, znajdujące się w teczce personalnej i teczce pracy tajnego współpracownika SB o pseudonimie „Bolek”, znalezione w 2016 r. w mieszkaniu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku. Ze zgromadzonego materiału dowodowego miało wynikać, że dokumenty te zostały sporządzone lub podpisane przez niego. Lech Wałęsa zaprzeczył, że sporządził lub podpisał okazywane mu dokumenty, poza jednym.
NIE MA JEDNOZNACZNOŚCI
Wydając decyzję o umorzeniu śledztwa, prokurator aktualnie prowadząca to postępowanie wskazała, że opinia biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych nie przypisuje jednoznacznie autorstwa badanych zapisów i podpisów Wałęsie. Jak podkreśla prok. Sitek, biegli zarówno w opinii pisemnej, jak i dwukrotnie w opiniach ustnych, podkreślili, że „według nich szereg badanych przez nich dokumentów (wymienionych następnie w zarzucie Lecha Wałęsy) została nakreślona przez osobę, która nakreśliła również materiał przekazany im przez prokuratora jako porównawczy”.
Prokurator opisał ten materiał jako pochodzący od Wałęsy, biegli jednak nie mogli mieć pewności, że zapisy te faktycznie nakreślił on, ponieważ nie przekazano im tzw. wpływowych prób pisma, czyli tekstu nakreślonego przez Wałęsę w obecności prokuratora lub policjanta. – Prokurator uznała, że nie ma więc żadnych dowodów, by przyjąć ze stuprocentową pewnością, iż materiał porównawczy faktycznie pochodził od Lecha Wałęsy – podsumowuje Sitek.
BŁĘDY W DOCHODZENIU
Wypunktowano też błędy metodologiczne popełnione przy wykonywaniu tej opinii. Badane rękopisy pochodziły z lat 70. i 80., z czego ponad połowa pozycji datowanych było na grudzień 1970 r. i na rok 1971, natomiast materiał porównawczy pochodził z lat 1963-2016, z czego większość była z lat 80. i 90. XX wieku i z XXI wieku.
Jak dodaje prok. Sitek, z materiału dowodowego, czyli licznych zeznań funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa, bezspornie wynika, że w latach 80. fałszowali oni podpisy Lecha Wałęsy i preparowali dokumenty, podrabiając jego charakter pisma, co miało go zdyskredytować w oczach współpracowników oraz Komitatu Noblowskiego, a tym samym przyczynić się, by nie otrzymał on Pokojowej Nagrody Nobla. Lech Wałęsa nie sporządzał w swoim życiu, a w szczególności w latach 70., długich rękopisów. Ponadto niektórzy świadkowie wskazywali wprost, że w tamtym okresie Wałęsa nie posługiwał się pismem i słabo czytał, a dokumenty, które podpisywał jako przewodniczący Związku Zawodowego „Solidarność”, były pisane dla niego przez inne osoby – wyjaśnia.
SPRAWA UMORZONA
Postępowanie przeciwko Lechowi Wałęsie prowadzone było na mocy zarządzenia z 2017 r. Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry, od 2017 r. przez Instytut Pamięci Narodowej. W 2023 r. zostało ono przekazane do prowadzenia przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, która w listopadzie 2023 roku skierowała do sądu akt oskarżenia. Sąd w czerwcu zwrócił sprawę prokuratorowi celem uzupełnienia postępowania przygotowawczego. Teraz postępowanie zostało umorzone.
PAP/kkk








