W Ponarach koło Wilna kończą się uroczystości upamiętniające ofiary największej niemieckiej zbrodni na Kresach Północno-Wschodnich II Rzeczypospolitej. W latach 1941-1944 niemieccy okupanci i litewscy kolaboranci zamordowali tam około 80 tysięcy osób, głównie Żydów i Polaków.
Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Lech Parell mówił o przywracaniu pamięci o ofiarach. – O Ponarach mówi się dziś znacznie więcej niż kiedykolwiek – a to dlatego, że poznajemy nowe fakty. Ta zbrodnia tak naprawdę zaistniała w świadomości publicznej gdzieś na przełomie lat dwutysięcznych. Wcześniej się o niej nie mówiło. Sowieci postanowili ją właściwie przemilczeć – powiedział.
– Przecież to była zbrodnia niemiecka, w związku z tym można by powiedzieć, że Sowietom powinno zależeć na tym, żeby ją wyeksponować, ale może też z tego powodu, że byli w tę zbrodnię zaangażowani również litewscy kolaboranci, tak się nie stało – dodał.
Z uczestnikami uroczystości rozmawiał Daniel Wojciechowski:
Daniel Wojciechowski/SG








