Gdyńskie rozwiązania, ograniczające populację dzików w mieście, mają być wzorem dla innych gmin w kraju. Chce tego ministerstwo klimatu i środowiska, które wspólnie z Gdynią i na bazie jej doświadczeń przygotowuje ogólnopolskie rekomendacje w tej kwestii.
Jak podkreśla koordynatorka do spraw zwierząt w gdyńskim ratuszu Agata Grzegorczyk, chodzi o rozwiązania inne niż odstrzał dzików. – Ważna jest kompleksowość działań. Nie wystarczy działać tylko w jednej dziedzinie, np. zamykając śmietniki, a jednocześnie dokarmiając zwierzęta obok nich. Trzeba działać dwutorowo – ograniczyć atrakcyjność miasta dla dzików, a jednocześnie sprawić, żeby las znów stał się dla nich atrakcyjny. Nie chodzi tylko o to, że w mieście dokarmiamy dziki – świadomie bądź nieświadomie – ale też przepędzamy je z lasu, np. chodząc tam na spacery z psami, co również jest nieuniknione wokół dużych miast, które graniczą z lasem – opisuje.
Prace nad dokumentem trwają. Działania miasta, podobnie jak wirus afrykańskiego pomoru świń, ograniczyły populację dzików w mieście do około 30 osobników, bytujących przede wszystkim w dzielnicy Obłuże.
Marcin Lange/mrud








