Imię i nazwisko wśród porzuconych śmieci. „Właściciel” odpadów nad Motławą namierzony, ale to nie koniec historii

Sterta odpadów porzuconych nad Motławą, a wśród nich opakowania z danymi osobowymi. Takie zgłoszenie wraz ze zdjęciami otrzymali Strażnicy Miejscy we wtorek. Następnego dnia rano funkcjonariusze skontaktowali się z osobą, której imię i nazwisko widniało na porzuconych kartonach i zaprosili ją do siedziby Straży Miejskiej.

– Osoba ta wielokrotnie podkreślała, że nie ma pojęcia jak to się stało, że odpady z jej gospodarstwa domowego znalazły się nad Motławą. Była też bardzo zaniepokojona faktem, że do jej danych adresowych każdy mógł mieć dostęp. Dlatego też zaproponowała, że od razu po naszej rozmowie pojedzie na miejsce i posprząta teren – mówi Anna Karpińska, zastępca kierownika Referatu Dzielnicowego.

„TO BYŁ INCYDENT”

Kilka godzin później strażnicy przeprowadzili kontrolę. Śmieci rzeczywiście zostały posprzątane. – Osoba, która je zabrała, udostępniła nam kopię faktury za przekazanie odpadów do zakładu utylizacyjnego. Przy okazji podkreślała, że bardzo zależy jej na tym, by osobiście wyjaśnić, kto mógł zostawić nieczystości nad Motławą. Zapewniła, że był to incydent, a podobna sytuacja z jej udziałem nie ma prawa się powtórzyć. Ponieważ teren został posprzątany, śmieci trafiły do utylizacji, uznaliśmy takie rozwiązanie za satysfakcjonujące – dodaje Anna Karpińska.

CZY IMIĘ I NAZWISKO WYSTARCZY ŻEBY WPISAĆ MANDAT?

Zadaniem strażników, którzy mają do czynienia z popełnionym wykroczeniem, jest ustalenie sprawcy. Nie musi być nim ktoś, kogo dane widnieją na porzuconych odpadach. W takiej sytuacji nigdy nie można wykluczyć złośliwego działania osoby trzeciej. By móc kogoś ukarać, trzeba mu udowodnić winę.

Mając do czynienia z odpadami, wśród których są dokumenty z danymi adresowymi konkretnej osoby, strażnicy kontaktują z tą osobą i między innymi sprawdzają czy ma ona na swojej nieruchomości punkt gromadzenia odpadów oraz czy złożyła do gminy odpowiednią deklarację w sprawie wywozu nieczystości z jej posesji.

OD 50 DO 500 ZŁ

Jeśli strażnicy ustalą sprawcę zaśmiecenia, kierują do sądu wniosek o ukaranie. Nałożenie mandatu (w wysokości od 50 do 500 złotych – art. 145 Kodeksu wykroczeń) możliwe jest tylko wtedy, gdy funkcjonariusz przyłapie sprawcę na gorącym uczynku.

Kiedy świadkiem popełnienia wykroczenia jest osoba trzecia, nawet jeśli ma zdjęcia lub nagrania video, możliwe jest jedynie przygotowanie przez strażników wniosku o ukaranie i przesłanie go do sądu – pod warunkiem, że zgłaszający zgodzi się na przesłuchanie w charakterze świadka.

oprac. mm

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj