Sprawca wypadku w Gdańsku, który uciekł i bez pomocy zostawił trzy ranne osoby, sam zgłosił się na policję. To młody mieszkaniec Gdańska, który został przesłuchany, ustalił nieoficjalnie nasz reporter. Mężczyzna w nicy z soboty na niedzielę kierował toyotą i na Kartuskiej uderzył w słup sygnalizacji świetlnej. Razem z nim jechały jeszcze trzy inne młode osoby. Dwie kobiety są w ciężkim stanie, mężczyzna wyszedł już ze szpitala.
Strażacy musieli rozcinać wrak auta, żeby wydobyć rannych. Kierowca uciekł i dopiero po 20:00 zjawił się na komisariacie. Prawdopodobnie noc spędzi w areszcie i w poniedziałek usłyszy zarzuty.
***
Aktualizacja 10:45
Gdańska policja szuka sprawcy nocnego wypadku na ulicy Kartuskiej. Mężczyzna, który kierował toyotą corollą stracił panowanie nad autem i uderzył w słup sygnalizacji świetlnej. Uciekł z miejsca zdarzenia.
W wypadku poszkodowane zostały trzy osoby, dwie 20-letnie kobiety i 21-letni mężczyzna. Obie kobiety są ciężko ranne, były nieprzytomne. Jedna z nich w stanie krytycznym trafiła do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Strażacy musieli rozcinać wrak samochodu, żeby ją wydobyć. Ze szpitala wyszedł już poszkodowany w wypadku mężczyzna.
Kierowca uciekł, nie udzielił nikomu pomocy. Policja zna jego tożsamość, to 21-letni mężczyzna. Na razie nie udało się go zatrzymać. Niewykluczone, że był pijany.







