Dramatyczna i nieskuteczna interwencja gdańskiej straży miejskiej w sprawie rannej sarny. Funkcjonariusze nie zdołali ująć dzikiego, ciężko rannego zwierzęcia. Zajęli się nim mieszkańcy i wolontariusze – niestety zwierzę nie miało szans na przeżycie i trzeba było je uśpić. O tym przypadku, ale też zasadach postępowania z dzikimi zwierzętami w mieście z komendantem Straży Miejskiej w Gdańsku, Leszkiem Walczakiem, rozmawiał Kuba Kaługa.
Sytuacja miała miejsce na terenie ogrodów działkowych przy ulicy Gronostajowej. Interwencja ekopatrolu straży miejskiej okazała się nieskuteczna, zwierzę uciekło funkcjonariuszom. Wcześniej najprawdopodobniej zaplątało się w siatkę ogrodzeniową. Ośrodek „Jelonki”, do którego trafiło zwierzę, poinformował, że sarna miała otwarte złamanie nogi. A o sprawie straż nie poinformowała weterynarza.
„NIE JESTEŚMY Z TEGO DUMNI, ALE…”
Do sprawy na antenie Radia Gdańsk odniósł się komendant gdańskiej straży miejskiej. – Nie jesteśmy dumni z tego, co się zdarzyło. Trzeba jednak brać pod uwagę fakt, że to było dzikie zwierzę, którego zachowanie bywa nieobliczalne. Sarna cierpiała i zauważyła zbliżających się ludzi. Ta sytuacja na pewno będzie przyczynkiem do ewentualnej współpracy z instytucjami wspomagającymi nas – przyznał Leszek Walczak.
Komendant podkreślił, że referat ekologiczny w uprzednim roku pomagał zwierzętom 160 razy, a wszystkie interwencje były udane.
DZIKIE ZWIERZĘ W MIEŚCIE. GDZIE TO ZGŁOSIĆ?
Dodał, że mieszkańcy mają do dyspozycji sprawne narzędzia zgłoszeniowe, w tym aplikację na smartfony. – Najprościej zgłosić się do Gdańskiego Centrum Kontaktu. Jest to ogniwo, które segreguje podejmowane interwencje, wie najlepiej, komu przekazać informację. Pamiętajmy, że mniejszymi zwierzętami zajmuje się straż miejska, dużymi miejski łowczy – wyjaśnił szef gdańskich strażników.
KARY ZA NIEODŚNIEŻANIE CHODNIKÓW
W rozmowie poruszono także kwestię odśnieżania i kar dla właścicieli posesji. Komendant przypomniał, że za nieodśnieżony chodnik można dostać 100-złotowy mandat, a za zagrażające przechodniom sople – nawet 500-złotowy.
– Najbardziej dotkliwą sankcją może być postępowanie cywilne w kontekście poszukiwania zadośćuczynienia czy dochodzenia swoich praw. Kary nie są jednak celem samym w sobie. Chodzi o to, żeby ludzie podchodzili do sprawy odpowiedzialnie, zastanawiali się na ewentualnymi skutkami swoich zaniechań – zaznaczył Leszek Walczak.
Z Leszkiem Walczakiem rozmawiał Kuba Kaługa. Posłuchaj:
oprac. puch





