– Dwie łodzi uzbrojone w ciężką broń nas zaatakowały. Nie zginęliśmy, bo atak był prowadzony z jednej tylko burty. Strzelali bez przerwy dwie i pół godziny – powiedziała Krystyna Obolewicz-Dąbrowska. – Zginęlibyśmy wszyscy, gdyby doszło do ataku pół godziny wcześniej. Jedliśmy wtedy podwieczorek i byliśmy w miejscu, które później było ostrzelane.
To może być ostatni taki rejs. Fregata „Dar Młodzieży” wyruszy do Stanów Zjednoczonych
W połowie kwietnia fregata "Dar Młodzieży" wyruszy w...







