Stu dwudziestu urzędników odeszło z ratusza od początku kadencji Robert Biedronia. To jedna trzecia zatrudnionych. Prezydent Słupska mówi, że sprawa nie ma drugiego dna i po prostu przegrywa z innymi ofertami zatrudnienia.
Teraz w słupskim ratuszu jest oficjalnie 345 etatów. Od stycznia 2015 roku z różnych powodów z pracy odeszło 120 urzędników. Kilkanaście osób na emeryturę, kilkadziesiąt osób poprosiło o możliwość rozwiązania umów za porozumieniem stron.
„NATURALNA FLUKTUACJA KADR”
Robert Biedroń mówi, że nie jest w stanie wysokością pensji zachęcić pracowników do pozostania w ratuszu.
– To jest naturalna fluktuacja kadr. Niestety pensje w ratuszu nie są wysokie. Dziś mamy rynek pracownika, a nie pracodawcy. Nie jestem w stanie konkurować wysokością poborów z innymi ofertami. Proszę zwrócić uwagę, że dziś często pracownik wykonujący prostą pracę fizyczną może zarobić więcej, niż urzędnik. To zła sytuacja, ale niewiele mogę poradzić – dodaje Biedroń.
BĘDĄ PODWYŻKI?
Na przykład teraz Urząd Miejski w Słupsku szuka pięciu pracowników do wydziału zamówień publicznych. Biedroń zapowiedział, że w budżecie na rok 2017 będzie więcej pieniędzy na pensje dla pracowników i podwyżki zwłaszcza dla tych zarabiających najmniej.
Przemysław Woś/mar







