Policja wciąż nie może złapać skorumpowanego byłego sędziego Janusza K. z Kościerzyny. Tymczasem ten na poczcie w Toruniu składa upoważnienie swojej żony do odbioru przesyłek – ustalił reporter Radia Gdańsk. Sąd wydał za skazanym list gończy, bo mężczyzna nie zgłosił się do Aresztu Śledczego w Starogardzie Gdańskim. Ma do odbycia karę czterech lat więzienia za przyjęcie łapówek od podsądnego. Chodzi o ponad sto tysięcy złotych i ryby w galarecie. Głównym dowodem w jego sprawie były podsłuchy telefonu sędziego.
„Wszystkich pieniędzy mi pan nie dał ostatnio. Muszę z panem rozmawiać krótko. Nie będę z panem dyskutował, może pan iść do adwokata” – słychać w nagranej rozmowie telefonicznej.
Jak ustalił nasz reporter, były sędzia ostatnio na poczcie w Toruniu złożył upoważnienie, na mocy którego przesyłki może odbierać jego żona.
Niedawno Sąd Dyscyplinarny w Gdańsku wyrzucił Janusza K. z zawodu. Jak argumentował sędzia Włodzimierz Brazewicz, skorumpowany sędzia zasłużył na najsurowszą karę. – W ocenie sądu czyn popełniony przez sędziego jest największą zbrodnią, jakiej można się przeciwko wymiarowi sprawiedliwości dopuścić. Przez 10 lat funkcje te wykonywał z zaprzeczeniem słów przysięgi, jaką składaliśmy – tłumaczy sędzia Brazewicz.
Sędzia odwołał się od decyzji wydalającej go z zawodu. List gończy do policji w Kościerzynie jeszcze nie dotarł.
Grzegorz Armatowski/mich







