Przychodnie Podstawowej Opieki Zdrowotnej mogą stać się głównym miejscem zakażeń koronawirusem – ostrzega Porozumienie Zielonogórskie. Zgodnie z nowymi wytycznymi Ministerstwa Zdrowia lekarze podstawowej opieki zdrowotnej mogą kierować pacjentów na testy na koronawirusa. Mogą to zrobić w ramach teleporady, ale tylko wtedy, gdy pacjent ma aż cztery objawy – mówi Andrzej Zapaśnik, właściciel jednej z gdańskich przychodni i ekspert Porozumienia Zielonogórskiego. Rozmawiała z nim Olga Zielińska.
– Tylko niewielka grupa zakażonych może być skierowana na testy w trybie teleporady. To pacjenci, którzy mają mieć: gorączkę, kaszel, duszności i zaburzenia węchu lub smaku. Tacy pacjenci zdarzają się rzadko, to jest może 5 proc. wszystkich zakażeń – tłumaczy.
Jeśli wynik testu będzie pozytywny to pacjent trafi na tzw. „ścieżkę zakaźną”, wówczas zajmą się nim lekarze specjaliści. Lekarze rodzinni nie będą leczyć chorych na COVID-19.
– W Gdańsku mamy komfortową sytuację. Pacjenci, którzy wymagają pobrania wymazu, mogą skorzystać z usługi drive-thru. Obawiam się, że zmiany, które wprowadził minister, mogą pozbawić nas rozwiązania, które przygotował Uniwersytecki Szpital Kliniczny – zaznaczył.
Nasz gość mówił też o szczepieniach na grypę. – Byłoby szczególnym niebezpieczeństwem, gdyby pacjent zachorował na jedną i drugą chorobę. Szczepienia są niezwykle ważne, zwłaszcza dla starszych osób z chorobami przewlekłymi – powiedział.
Niektórzy lekarze twierdzą, że warto się szczepić nie tylko przeciwko grypie, ale także przeciwko pneumokokom. – To prawda. Dotyczy to zwłaszcza osób z grup ryzyka, czyli osób starszych, z chorobami przewlekłymi czy też upośledzeniem odporności, na przykład osób, które biorą leki obniżające odporność, także jest cała grupa osób, które, zgodnie ze zalecaniami, powinny się również regularnie na pneumokoki szczepić – podkreślił gość Radia Gdańsk.







