Próba walki z NSZZ „Solidarność” może przynieść odwrotny skutek dla Gdańska – uważa Artur Wróblewski, politolog z warszawskiej Uczelni Łazarskiego. W Radiu Gdańsk skomentował nałożenie kary 50 tysięcy złotych na związek za wywieszenie baneru z okazji 40-lecia „Solidarności””. Zdaniem miasta to efekt łamania uchwały krajobrazowej. Natomiast Artur Wróblewski przypomina, że związek jest częścią Gdańska.
– Mamy do czynienia z pewną złośliwością. „Solidarność” jest częścią Gdańska, promuje Gdańsk na świecie. Te banery, wielkie reklamy, które zawierały odwołanie do postulatów „S”, mają charakter uniwersalny. Karę administracyjną GZDiZ można uznać za czepialstwo – mówił politolog na naszej antenie. – Wydaje się, że istnieje pewnego rodzaju problem z zacietrzewieniem politycznym, to wykracza poza pewne normy walki politycznej. „Solidarność” jest pewną wartością, którą trzeba szanować – dodawał.
Artur Wróblewski komentował także głośne transfery w szeregach opozycji, w tym odejście Tomasza Zimocha z klubu Koalicji Obywatelskiej. – To jest potwierdzone, że te osoby nie mają poglądów. Wyborca jest dzisiaj wyrafinowany i powinien bardziej dobierać kandydatów do polityki. Wybór dziennikarza, kolejnego showmana, który zna się na nartach Małysza, ale nie zna się na wskaźnikach inflacji czy Prawie Saya, jest głupotą polityczną. Szkoda naszych pieniędzy – zaznaczył.







