Patrzymy, jak powstaje teraz całkiem nowa Ukraina – mówił gość Radia Gdańsk prof. Piotr Grochmalski, wykładowca w Instytucie Studiów Strategicznych na Wydziale Bezpieczeństwa Narodowego Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie, korespondent wojenny w Afganistanie, Armenii i Czeczenii. Podkreślał, że „obecnie Ukraińcy z całej swojej przestrzeni historycznej i kulturowej wypierają elementy rosyjskie”.
– Oczywiście, że Ukraina ma szansę wygrać wojnę. Stąd ogromny niepokój po stronie Federacji Rosyjskiej, związany chociażby z przesunięciem dowództwa. Po Dwornikowie, który został wyznaczony jako drugi dowódca po klęsce operacji kijowskiej, w tej chwili dowodzić ma prawdopodobnie generał Żydko. To zaufany człowiek Putina, który na pewnym etapie wojny ogłosił, że istotnym celem nie jest pełnowymiarowe zwycięstwo, ale realizacja operacji donbaskiej – wyjaśnił „Gość Dnia Radia Gdańsk”.
Zdaniem prof. Grochmalskiego Rosja nie odnosi dużych sukcesów w wojnie na Ukrainie i coraz bardziej ogranicza swoje cele. – W skali ogólnej Rosjanie cały czas redukują swoje cele. Rosja już ogłaszała, że Siewierodonieck jest opanowany, a raptem okazało się, że Ukraina odbiła znaczną część miasta. To pokazuje, że na wielu obszarach formacje ukraińskie przeszły do skutecznej kontrofensywy, wyparły wojska rosyjskie z okolic Charkowa. Aktywne działania ze strony Federacji Rosyjskiej są skupione właśnie na Siewierodoniecku, to centrum administracyjne – ocenił.
– Za operacjami nadal stoi Putin. Mało kto wie, ale był on dowódcą batalionu artylerii. Ma on doświadczenie militarne, które powodowało że od początku wywierał ogromną presję i wpływał na działania na podstawowym szczeblu. Dowodził niewielkimi formacjami na linii frontu, szczególnie podczas operacji ługańsko-donieckiej. Rosja zaangażowała ogromne siły – podkreślał prof. Piotr Grochmalski.
Według „Gościa Dnia Radia Gdańsk”, zagrożenie ze strony rosyjskiej doprowadziło do silnego zjednoczenia narodu ukraińskiego. Jak wyjaśnił, obecnie na Ukrainie niemal nikt nie popiera działań państwa agresora.
– W ostatnim czasie radykalnie zmniejszono znaczenie FSB. Cały ciężar brudnej roboty, torturowania ludzi, spadł na plecy GRU. W tej chwili działania ma przyspieszyć zastępca szefa GRU, aby zmusić ludzi do kolaboracji z Rosjanami. To im absolutnie nie wychodzi. Mają ogromne problemy z podporządkowaniem sobie ludności, więc robią masowe wywózki. Znamy to doskonale z naszej historii – przypomniał.
– Mamy do czynienia z powstaniem innej Ukrainy. Ukraińcy świadomie wypierają wszystkie rosyjskie elementy ze swojej przestrzeni historycznej i kulturowej. Badania wskazują, że z około 30 proc. osób pozytywnie odbierających Rosję przed wybuchem wojny, w tej chwili zostały 2 procent. Miażdżąca większość Ukraińców to społeczeństwo radykalnie otwarte na integrację z Zachodem i negatywnie postrzegające wszystko, co jest związane z Rosją – zaznaczył wykładowca Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie.
Jak podkreślał prof. Grochmalski, Rosja, oprócz działań zbrojnych na Ukrainie, prowadzi także wojnę hybrydową z Zachodem, w tym także z Polską. Jego zdaniem jednym z jej przejawów był kryzys migracyjny na granicy Polski i Białorusi.
– Putin próbuje szantażować świat żywnością, czyli skazuje na śmierć głodową miliony ludzi w Afryce. To dziś element presji na Zachód, aby rozmawiać z tym bandytą jak z cywilizowanym człowiekiem. Rosja realizuje szeroki projekt wojny hybrydowej, także konwencjonalnej. W ramach tej wojny Polska, jako kraj kluczowy z punktu widzenia NATO, była destabilizowana. Chodziło też o oddziaływanie na opinię publiczną, aby wytworzyć barierę psychologiczną wobec uchodźców – tłumaczył.
– Kluczem do ewentualnego zwycięstwa Rosji byłoby głębokie podzielenie Zachodu. Słabością Zachodu jest demokracja, czyli możliwość wykorzystywania manipulacji na ludziach jako instrumentu oddziaływania na polityków. Putin jako major KGB odpowiadał za istotny element związany z wojną, czyli kradzież nowoczesnych technologii. Dzisiaj Rosja staje przed ogromnym wyzwaniem ze względu na lukę technologiczną, którą widać na polu walki – mówił „Gość Dnia Radia Gdańsk”.
– Dla ekipy, która zbudowała Federację Rosyjską, a więc państwo KGB, ta wojna to być albo nie być. Generał Iwaszow ostrzegał Putina, że wojna oznacza katastrofę dla Rosji. Stanie się ona barbarzyńskim państwem, grozi to też rozpadem Rosji. Wojna osłabia Rosję i zwiększa znaczenie Chin. Wiele narodów zamieszkujących Rosję widzi w tej chwili światełko w tunelu i możliwość odzyskania suwerenności – przyznał.
ua








