Kiedyś nazywano takie imprezy prywatkami, obecnie używa się raczej nazwy domówka. Spotkania, na których można razem pośpiewać, porozmawiać i coś zjeść, organizuje dość często Weronika Wilk.
Gospodyni przyzwyczaiła swoich znajomych, że co roku są u niej prywatki patriotyczne, podczas których śpiewa się piosenki związane z czasem odzyskiwania przez Polskę niepodległości.
Z daleka słychać „przybyli ułani pod okienko”. Weronika Wilk jest zawodowym muzykiem. W salonie jej mieszkania stoi fortepian, wokół niego gromadzą się znajomi lubiący śpiewać. W kuchni stół ugina się od potraw. Impreza jest składkowa, każdy przyniósł coś dobrego. Kuchnia to miejsce rozmów, salon jest dla muzykujących. Atmosfera jest swobodna, gwar miesza się z muzyką. Spotkanie nie ma nic wspólnego z podniosłą akademią na cześć, chociaż pretekstem do zebrania się jest Święto Niepodległości.
– Nie słyszałam, żeby jeszcze ktoś organizował domówki patriotyczne. Generalnie szkoda, że tak mało ludzie się spotykają i śpiewają. Zorganizowanie takiego spotkania nie jest trudne, każdy ma drobny wkład, a radość ze wspólnego pobycia razem jest bezcenna – mówi Weronika.

Nasz dziennikarz Włodek Raszkiewicz został zaproszony na prywatkę patriotyczną do mieszkania Weroniki Wilk przez Alicję i Arkadiusza Kowalina. Małżeństwo od lat uczestniczy w spotkaniach i przynosi na nie potrawy z fasoli patriotycznej, nazywanej też fasolą niepodległości. Fasola jest dość niezwykła; na białym korpusie ma wyraźnego czerwonego orzełka.
– W naszej rodzinie była nazywana fasolą orzełkową. Mamy taką fasolkę na działce w Pruszczu i pod Wierzycą. Ta fasola stała się pewnego rodzaju symbolem patriotycznym. W okresie Polski międzywojennej była bardzo popularna – opowiadają Alicja i Arkadiusz.
Posłuchaj audycji z domówki patriotycznej o rozmów z Weroniką Wilk oraz Alicją i Arkadiuszem Kowalina:
Włodzimierz Raszkiewicz/jk








