Nie brakowało emocji w meczach pomorskich zespołów w rundzie wstępnej Pucharu Polski. Chojniczanka zaczęła doskonale, ale roztrwoniła dwubramkową przewagę i skończyło się nerwówką. Czwartoligowa Radunia Stężyca postraszyła grające dwie klasy wyżej rezerwy ŁKS. Ostatecznie jednak poległa.
Po pięciu minutach gry w Stężycy zapachniało sensacją. Po drugoligowej Raduni nie zostało już nic, traktować ją trzeba jak każdego innego czwartoligowca, a nawet to może być podejście na wyrost. Drużynę trzeba przecież zbudować od nowa i nie będzie to łatwe zadanie, co w pierwszej kolejce widać było doskonale, kiedy Radunia dostała cztery ciosy od Wikędu Luzino.
Tym większym zaskoczeniem był fakt, że w Stężycy gospodarze prowadzili po pięciu minutach. Wynik otworzył 18-letni Mateusz Maliszewski. Goście wyrównali jednak jeszcze przed przerwą, bo po dwóch kwadransach gry trafił Maksymilian Rozwandowicz. Decydująca bramka padła już w drugiej połowie, Oliwier Sławiński pokonał Michała Buchalika z rzutu karnego.
FESTIWAL STRZELECKI W CHOJNICACH
Emocji nie brakował też w Chojnicach, choć gospodarze potrzebowali zaledwie 20 minut, by prowadzić 2:0. Już w drugiej minucie Tomasz Boczek otworzył wynik po rzucie rożnym, a podwyższył Dariusz Kamiński.
Goście obudzili się po przerwie. W 54. minucie złapali kontakt po golu Adama Gałązki, a w 64. już wyrównali za sprawą Radosława Śledzickiego. Z remisu cieszyli się zaledwie chwilę, bo w 67. Minucie Michał Biskup wykorzystał rzut karny. Końcówka była jeszcze nerwowa, ale Chojniczanka ostatecznie dowiozła zwycięstwo 3:2 do ostatniego gwizdka.
– Najważniejsze, że przeszliśmy pierwszą rundę. To duży plus, ale minusem jest brak kontroli nad meczem – komentował trener Chojnicznaki Damian Nowak. – Pierwsza połowa była dobra, prowadziliśmy 2:0, ale w drugiej całkowicie straciliśmy kontrolę. Na to nie możemy sobie pozwalać, bo zrobiło się 2:2 i mieliśmy niepotrzebną nerwówkę. Dobrze, że strzeliliśmy na 3:2, bo to znak, że potrafimy zareagować, ale nie możemy do takich sytuacji doprowadzać – mówił szkoleniowiec.
Chojniczanka i inni wygrani z rundy wstępnej wystąpią w pierwszej rundzie razem z drużynami z pierwszej ligi, ekstraklasy i triumfatorami regionalnych pucharów.
Tymoteusz Kobiela








