Nie wchodźmy na zamarznięte jeziora i stawy – apelują policjanci i strażacy. Takie obrazki oglądamy od kilku dni na Motławie w Gdańsku. Po zamarzniętej tafli rzeki spacerują tłumy.
Nawet przy silnym mrozie lód nie wszędzie jest tak samo gruby i wytrzymały. Pod warstwą śniegu mogą znajdować się przeręble. Są też miejsca z dopływami, gdzie lód jest znacznie cieńszy i może załamać się w ułamku sekundy.
Kapitan Mateusz Szmaglik ze straży pożarnej w Kościerzynie radzi, byśmy nie działali pochopnie, kiedy zauważymy osobę, która wpadła do wody.
– Staramy się iść bardzo bezpiecznie, najlepiej na czworakach lub nawet się czołgając. Rozkładamy wówczas ciężar ciała na większą powierzchnię i nie jest to tak duże obciążenie dla lodu, który już oczywiście nie ma takiej dużej nośności. Kolejną sprawą jest to, że staramy się nie podchodzić tak blisko osoby poszkodowanej ze względu na ryzyko, że my również za chwilę będziemy mogli potrzebować pomocy – wyjaśnia.
Zanim jednak podejmiemy akcję ratunkową na własną rękę, należy zadzwonić pod alarmowy numer 112.

LODOWA PUŁAPKA
– Po załamaniu się lodu nie mamy zbyt dużo czasu. Mówi się, że jest to około 10 minut na opanowanie sytuacji, czyli uspokojenie oddechu i wydostanie się z tzw. lodowej pułapki. Następnie mamy minutę, aby się przebrać w suchą odzież, żeby nie zamarznąć – przypomina st. kpt Jakub Friedenberger, rzecznik prasowy Pomorskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP.
Jak dodaje, w krajach skandynawskich szkolenia z autoratownictwa lodowego przechodzą już dzieci. Dopiero takie szkolenie, w jego opinii, daje świadomość zagrożeń i umiejętności umożliwiające korzystanie z zamarzniętych akwenów.
NIEBEZPIECZNA „ATRAKCJA”
Zdania Gdańszczan są podzielone. Część z nich uważa, że lód na Motławie jest na tyle gruby, że nic nim nie zagraża.
– Jak jest mróz przez tyle dni, to nie ma możliwości, żeby się zarwało. 20 cm lodu utrzymuje już samochód osobowy – twierdzi jeden z mieszkańców.
– Lód wygląda na gruby, ale mimo wszystko wolę nie ryzykować – uważa tymczasem inna mieszkanka.

POLICJA APELUJE
– W ciągu ostatnich dni gdańscy policjanci kilkukrotnie interweniowali w związku ze zdarzeniami dotyczącymi osób przebywających na zamarzniętym odcinku Motławy – przekazuje inspektor Magdalena Ciska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. – Policjanci informowali te osoby, że takie zachowanie może stanowić zagrożenie dla ich życia i zdrowia. Także podejmowali działania zmierzające do tego, aby te osoby opuściły zamarzniętą rzekę – dodaje.
Wpadnięcie do wody doprowadza do szybkiego wychłodzenia organizmu. Hipotermia może spowodować utratę przytomności, a nawet doprowadzić do śmierci.
Posłuchaj materiału Tymona Nieśmiałka:
Grzegorz Armatowski/Tymon Nieśmiałek/puch








