Radni Gdańska przegłosowali zmiany w Budżecie Obywatelskim. Od nadchodzącej edycji w radzie konsultacyjnej zasiądzie pięciu przedstawicieli Urzędu Miejskiego. Dotychczas była to jedna osoba. Opinie na ten temat są podzielone.
Zdaniem Pawła Zarzyckiego, radnego dzielnicy Osowa, to zaprzeczenie idei Budżetu Obywatelskiego.
– To doprowadza do sytuacji, w której woli prezydenta miasta, popartej chociażby przez klub Wszystko dla Gdańska – prezydencki klub radnych – nie będzie się dało przebić w żaden sposób. To znaczy: nawet jeżeli radni dzielnic, organizacje pozarządowe, Platforma Obywatelska czy Prawo i Sprawiedliwość staną po stronie danego projektu, mimo wszystko prezydent może powiedzieć „nie” i ten projekt nigdy nie zostanie przywrócony do głosowania. Mieszkańcy go nawet nie zobaczą – podkreśla.
Z kolei Jan Perucki, radny miasta z Koalicji Obywatelskiej, przekonuje, że zmiany mają charakter merytoryczny.
– Budżet obywatelski charakteryzuje się szeroko zakrojoną weryfikacją projektów. Musimy mieć pewność, że mieszkańcy głosują wyłącznie nad projektami, które będą możliwe do realizacji. Jeżeli powiększymy – z perspektywy merytorycznej – zespół konsultacyjny, którego kompetencją jest weryfikacja projektów w budżecie obywatelskim, wówczas siłą rzeczy ten głos merytoryczny może spowodować, że część projektów nie zostanie dopuszczona do głosowania – wyjaśnia radny KO.
Wprowadzone przez urzędników zmiany mają – jak podkreślają ich autorzy – usprawnić procedowanie projektów oraz sprawić, że będą one realizowane w ciągu dwóch lat od wyboru przez mieszkańców.
Oskar Bąk/mp








