Ponad 120 zawodników i kilkadziesiąt emocjonujących walk w ramach Mistrzostw Wybrzeża. W bokserskiej rywalizacji wzięli udział zawodnicy z klubów województwa pomorskiego, reprezentujący pełen przekrój kategorii wiekowych: od młodzików, przez kadetów i juniorów, aż po seniorów.
Walki na ringu przy ulicy Ogrodowej w Słupsku rozpoczęły się w piątek, jednak to niedziela stała się świętem słupskiego pięściarstwa. Podczas finałów rękawice skrzyżowali najlepsi z najlepszych. W kilkudniowych zmaganiach można było zobaczyć między innymi walkę dwóch mistrzów Europy w boksie olimpijskim: Jakuba Wojnicza z Orkan Lębork i Marcela Durysa z Mazur Boxing Słupsk.
– To świetna okazja do tego, aby zebrać doświadczenie i ostatnie szlify przed walkami z reprezentantami innych krajów. Walka z Jakubem Wojniczem niestety przegrana, ale na pewno wyciągnę z tego lekcję. Mam nadzieję że to zaprocentuje w kolejnym starciu – przekonuje Marcel Durys z Mazur Boxing Słupsk.
CZARNI PRZED WŁASNĄ PUBLICZNOŚCIĄ
Aż 11 zawodników Energa Czarni Słupsk wystąpiło przed własną publicznością, która poprzez doping mobilizowała zawodników do walki. Nie zabrakło także mocnej reprezentacji drugiego słupskiego klubu – Mazur Boxing Słupsk – którego zawodnicy również zaznaczyli swoją obecność w turnieju, dochodząc do decydujących pojedynków.
– Sam jestem zdziwiony dużą frekwencją, zjechało do nas 130 zawodników. Niewiele więcej bierze udział w Mistrzostwach Polski. To pokazuje, jak wielkie jest zainteresowanie boksem, zwłaszcza wśród młodzieży. Każdego dnia rozgrywamy około 30 walk. To prawdziwa uczta dla miłośników bokserskich emocji – zapewnia Marek Pałucki, prezes SKB Energa Czarni Słupsk.

POWRACA MODA NA BOKS
Zdaniem Romana Szlagowskiego, wiceprezesa Polskiego Związku Bokserskiego, to właśnie dzięki takim turniejom zawodnicy nabierają szlifów, techniki i doświadczenia przed walkami o najwyższe tytuły.
– Mistrzostwa mogą być rozgrywane raz do roku, dlatego takie turnieje jak magnes przyciągają pięściarzy, którzy chcą mierzyć się z najlepszymi i sprawdzić swoje umiejętności – wyjaśnia.
Według związkowych działaczy, dzięki medalowi olimpijskiemu Juli Szeremety wokół boksu zmienił się klimat. Sale treningowe, jak za dawnych lat, wypełniają się po brzegi młodzieżą, z której kiedyś mogą wyrosnąć godni następcy Dariusza Michalczewskiego, Kazimierza Adacha, czy Jana Dydaka, którzy także trenowali w Czarnych.
Łukasz Kosik/aKa








