Trzynastu radnych Rady Miejskiej Czerska z klubu „Dla naszej gminy” zbojkotowało nadzwyczajną sesję. Nie pojawił się nawet przewodniczący rady Przemysław Biesek-Talewski.
Sesja zwołana została na wniosek drugiego z funkcjonujących klubów – „My mieszkańcy”. Temat był jeden, dwa audyty dotyczące budowy przedszkola w Łęgu i przebudowy gmachu Centrum Kultury w Czersku. Obecni w sali wysłuchali tylko oświadczenia burmistrza Czerska Daniela Szpręgi.
– Dzisiejsza sesja nie odbędzie się w związku z nieobecnością największego klubu radnych „Dla naszej gminy”. Widać puste miejsca, nikt nas nie zaszczycił obecnością. Powiem jednak: co się odwlecze, to nie uciecze – powiedział burmistrz.
„SMUTNY DZIEŃ W HISTORII GMINY CZERSK”
Inwestycje kosztowały 26 mln zł. W trakcie prac – prowadzonych, kiedy burmistrzem był obecny przewodniczący rady – pojawiały się informacje o licznych nieprawidłowościach, jak pękanie ścian czy wilgoć w salach przedszkolaków. Jak wyjaśnił Łukasz Ossowski, przewodniczący klubu „My mieszkańcy”, prace naprawcze tylko w nowym przedszkolu kosztowały niemal 800 tys. zł – i tego miała dotyczyć dyskusja.
– Jeśli miał to być pokaz siły, to jest to bardzo smutny dzień w historii gminy Czersk. Takie podejście do otwartej dyskusji opartej na faktach, a nie na mitach, jest po prostu smutne. Nie wiem, o czym świadczą puste ławki. Może to lęk? Szkoda tylko, że pan przewodniczący sam zwołuje sesję, po czym na nią nie przychodzi, ale oczywiście ma do tego prawo – tłumaczył.
Wyniki audytów obu inwestycji mają być ujawnione i omówione w innym terminie.
Maria Sowisło/aKa








