Od niemal trzech lat w Szpitalu Powiatu Bytowskiego nie działa porodówka. Generowała nawet cztery miliony złotych straty rocznie. Brakowało też lekarza neonatologa, ale przede wszystkim rodziło się tam mało dzieci. – Wobec obecnej sytuacji demograficznej to była dobra decyzja – oceniła na antenie Radia Gdańsk Beata Hinc, prezes zarządu Szpitala Powiatu Bytowskiego.
– Jakie jest doświadczenie położnych i jakie jest bezpieczeństwo pacjentek, jeśli na oddziale położniczym dziecko rodzi się co drugi czy trzeci dzień? Decyzja o zamknięciu porodówki była spowodowana wyłącznie bezpieczeństwem pacjentek i ich dzieci. Porodówkę na miejscu miały tylko kobiety z Bytowa, a pacjentki z Czarnej Dąbrówki, Lipnicy czy innych wsi musiały dojeżdżać. Oddział położniczy znajduje się w zasięgu od 30 do 40 kilometrów – wyjaśniła Hinc.
Do porodów w powiecie bytowskim wzywane są karetki, które wiozą pacjentki do odpowiedniego szpitala.
Posłuchaj rozmowy prowadzonej przez Przemysława Wosia:
mk








