Antoni Rzepka nie obnosi się ze swoją historią. Dla niego samego jest niewiarygodna i niezrozumiała, ale prawdziwa. 25 lat temu, wówczas leśnik, zachorował na neuroboreliozę. Choroba sprawiła, że jego mózg przestał funkcjonować, pojawiły się luki w pamięci, rozkojarzenie, rozbicie.
– Nie rozumiałem rzeczywistości, dodanie dwóch do dwóch było problemem, bo nie wiedziałem, co to jest dodawanie – wspomina Antoni Rzepka.
Lekarze orzekli, że choroba jest nieuleczalna, można tylko hamować jej objawy. Wysokie dawki antybiotyków na jakiś czas polepszały zdrowie, potem przychodziły kolejne kryzysy. Taka huśtawka trwała latami, aż do dnia, gdy Antoni Rzepka wybrał się na pielgrzymkę.
Posłuchaj opowieści Antoniego Rzepki o jego cudzie:
Włodzimierz Raszkiewicz/mk








