Katarzyna Bellingham zakłada rabaty poświęcone kolekcji róż. To swego rodzaju eksperyment – jej róże będą rosły w miejscach o różnych warunkach glebowych. Sadzenie róż z odkrytym korzeniem rozpoczęło się od porządnego nawodnienia roślin poprzez kilkugodzinne moczenie ich w wodzie.
Najpierw na dno wykopanych dołków trafiła porcja dobrze przepracowanego, dziesięciomiesięcznego krowiego obornika. Potem nastąpiło sadzenie róż, zasypywanie oraz dokładne ubicie ziemi wokół roślin tak, aby usunąć powietrze, a także „dokarmienie” ich wiórami rogowymi oraz obornikiem granulowanym.
Róże zostały również wyściółkowane obornikiem wokół roślin. Niedługo ogrodniczka zamierza dosadzić byliny idealne do róż – nie tylko piękne, ale też odstraszające szkodniki.
Włodzimierz Raszkiewicz/puch








