Wpływ incydentu z łososiem na branżę przetwórstwa: „Najłatwiej ukarać producenta, ale jest wiele innych ogniw”

Po zjedzeniu łososia z polskiej firmy w Danii nie żyje jedna osoba, a kilka trafiło do szpitala. Firma, produkcji której była ryba, zapewnia, że może udostępnić dokumentacje oraz próbki do badań. Niestety takie wypadki, sprawiają, że przykre konsekwencje odbijają się na całej branży, a Polska jest trzecim unijnym eksporterem łososia i wartość eksportu dotychczas sięgała 6 miliardów złotych rocznie. Iwona Wysocka w audycji Ludzie i Pieniądze rozmawiała z Wiolettą Kakowską-Mehring z Trójmiasto.pl, Arturem Jadeszko, prezesem ATC Cargo, Maciejem Krzesińskim, prezesem Fundacji Centrum Technologii Morskich i Tadeuszem Kotarskim, wiceprezesem rady nadzorczej Inter Marine.

– Konsumenci reagują szybko, nie czekając na ciąg dalszy. Może się okazać, że to nie w rybach tej firmy były toksyny. Sama po sobie stwierdzam, że jako konsumentka też reaguję nerwowo. Pierwszy szum później dość trudno pokonać rzetelną informacją – mówiła Wioletta Kakowska.

– Co jakiś czas wybuchają jakieś afery. Przy masowej produkcji ma prawo się to wydarzyć. Mam pewne rozpoznanie jak wyglądają standardy sanitarne i nie odstajemy od norm europejskich. Utrzymujemy bardzo wysokie warunki higieny. Takie przypadki jak ten wykorzystuje konkurencja. Najłatwiej ukarać producenta, ale jest wiele innych ogniw, gdzie może dojść do zakażenia – dodał Artur Jadeszko.

Podobnego zdania był Maciej Krzesiński. – Firma jest otwarta na współpracę, chce przekazać dodatkowe próbki. Niczego się nie boją i spełniają standardy – tłumaczył.

– Firma powinna mieć plan na takie okoliczności i w sposób otwarty przedstawiać swoje argumenty. Na takim zamieszaniu ktoś może korzystać. Ważne jest pokazywanie badań i akcja PR-owa całej branży – stwierdził Tadeusz Kotarski.

mk

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj