Przedłużanie się wojny w Zatoce Perskiej będzie wpływało na ceny paliw, ale nie spowoduje braku tego surowca w Polsce – zapewniali goście audycji „Ludzie i Pieniądze”.
– Ropa, która dociera do Naftoportu w Gdańsku, jest dostarczana z Portu Dżedda nad Morzem Czerwonym, a nie z Cieśniny Ormuz. Poza tym rysują się też inne kierunki pozyskania surowców – wskazał Alan Aleksandrowicz, wiceprezes Portu Gdańsk.
– Pozostanie cen na tym poziomie albo ich wzrost spowoduje inną ocenę możliwości wydobycia z lokalizacji, które dotąd były droższe. Myślę tutaj o Morzu Północnym, Norwegii czy Brazylii. Są złoża, są zdolności wydobywcze, trzeba odkorkować te, które są tymczasowo zamknięte. To wymaga czasu. Trzeba iść nowymi trasami – zaznaczył Andrzej Chmielecki, wiceprezes Portu Gdynia.
Do Naftoportu trafiają ilości surowca, które pokrywają zapotrzebowanie Polski oraz części zagranicznych kontrahentów. W ubiegłym roku Naftoport przeładował prawie 37,5 miliona ton ropy, co znacząco przekracza krajowe zapotrzebowanie.
Posłuchaj rozmowy Iwony Wysockiej:
Iwona Wysocka/kp








