Błękitna Wstęga Zatoki Gdańskiej jest rozgrywana od 1952 roku, jak jest na niej wyhaftowane. Pierwszy raz odbyła się 28 września tegoż roku. Taką datę wygrawerowano na mosiężnej plakietce – trofeum, którą po latach udało się odnaleźć.
Yacht Klub Stal Gdynia był od zawsze organizatorem, chociaż na początku trochę inaczej się nazywał. Przed nami już 75. jubileuszowa edycja Błękitnej Wstęgi Zatoki Gdańskiej, jednych z najbardziej wyjątkowych regat na zakończenie sezonu żeglarskiego.
Już 3 października 2026 roku o godzinie 11:00 ponownie spotkamy się na wodach zatoki, by wspólnie stanąć na starcie tego wyjątkowego wyścigu. To będzie jubileuszowa edycja pełna żeglarskich emocji, rywalizacji i tradycji, która od lat łączy kolejne pokolenia.
Wśród żeglarzy najwięcej wygranych na koncie ma śp. Tadeusz Siwiec, a po sześć wygranych mają Roman Paszke i Jacek Noetzel. W 2023 roku po raz pierwszy w historii zwycięstwo odniosła kobieta – Anna Majewska z Sailing Factory Club, która była gościem Anny Rębas.

WYJĄTKOWE REGATY
To szczególne regaty. Rozgrywane są na zasadach „kto pierwszy, ten lepszy”, czyli nie obowiązują żadne przeliczniki. W regatach może wziąć udział każdy. Na liście startowej znajdują się więc znani i utytułowani żeglarze regatowi, jak również początkujący.
Formuła Błękitnej Wstęgi nie zmieniła się praktycznie od pierwszych regat w 1952 roku. Organizatorem była Sekcja Żeglarstwa Zrzeszenia Sportowego „Stal”. Sport ówczesny oparty był właśnie na strukturze zrzeszeń branżowych. „Stal” była zrzeszeniem stoczniowym. Żeglowali w jej barwach pracownicy stoczni Gdańska i Gdyni.
Uczestnikiem pierwszej „Błękitnej” był pan Gerard Błaszkiewicz. Płynął w załodze zwycięskiego jachtu „Kormoran”, prowadzonego przez Edmunda Bramińskiego.
Trasa pierwszej „Błękitnej Wstęgi” była nieco dłuższa od dzisiejszej. Start z redy basenu żeglarskiego, zawsze na Sopot. Boję zwrotną przy molo mijali lewą burtą, dalej w kierunku Gdańska. W rejonie toru podejściowego do portu zwrot na Hel, kolejny zwrot i powrót do Gdyni. Dzięki archiwom Aleksandra Goska możemy trochę powspominać.

EMOCJONUJĄCY FINISZ
– Najbardziej efektowny był finisz – wspomina Gerard Błaszkiewicz. – Na środku wejścia południowego do portu, jakby na przedłużeniu Skweru Kościuszki, stała boja. Jachty wchodziły prawą stroną kanału, na środku Basenu Prezydenta, mniej więcej na wysokości miejsca postoju „Daru Pomorza”, była kolejna boja. Trzeba ją było minąć lewą burtą, zwrot o 180 stopni i powrót do wyjścia południowego. Między boją a brzegiem, tam gdzie dziś stoi wieżyczka Informacji Turystycznej, rozpięta była błękitna wstęga. Pierwszy jacht zrywał wstęgę, jak na bieżni, i wygrywał. To były emocje – podkreśla.
W ubiegłym roku ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne (silne podmuchy wiatru oraz stromą, kąśliwą falę) organizatorzy zmuszeni byli przerwać wyścig.
Wśród jednostek rekordy trofeów należą do jachtów katamaranu Tornado (11 razy) oraz Hetman (6 razy).

ŻEGLARKI NA STARCIE
Na starcie w sobotę pojawi się też żeglarka Emilia Witkowska ze Stowarzyszenia Kobiety Żeglują. Popłynie na jachcie Floccus – oprócz niej na pokładzie będzie sześć osób.
Anna Majewska płynie na Sailing Factory, zwanym Różową Panterą. To jedyny różowy jacht na Zatoce Gdańskiej. To typowo regatowa jednostka. – Załoga to minimum osiem osób. To są ludzie z klubu, ale można dołączyć do nas i jeszcze zapisać się na regaty – zachęca.
Dziewczyny za trzy dni startują ze swoimi załogami na zupełnie różnych jednostkach. Ich jachty można porównać do Dawida i Goliata, ale – jak mówią – zawsze się wspierają i trzymają za siebie kciuki. Rozmawia z nimi Anna Rębas.
Posłuchaj audycji:
Anna Rębas/puch








