To ludzie i wiara uratowali mi życie – mówiła w rozmowie z Anną Rębas Agnieszka Majchrzak, 33-letnia, dziś młoda matka czterech synów i szczęśliwa żona. Kiedyś jednak w domu rodzinnym przez wiele lat zmagała się z trudnościami. Rodzice byli uzależnieni od alkoholu.
Jak wyznała pani Agnieszka, sytuacja w domu miała wpływ na jej rozwój. – Niosłam na swoich barkach problemy swoich pijących rodziców. Nie byłam szczęśliwa. Emocjonalnie nie stałam na nogach. Nierzadko myślałam o samobójstwie, bo rodzice nie dawali mi poczucia bezpieczeństwa. Nie zapewniali mi tego, co rodzice powinni dzieciom zapewniać. Szybko musiałam stać się dorosła. Już jako 15-latka musiałam kontrolować wszystko w rodzinie. Zaczęłam pracować i opłacałam swoje rachunki. Chciałam być niezależna, ale musiałam zarobić na swoje potrzeby – wyjaśniała.
– Wcześniej trafiałam do różnych wspólnot DDA (dorosłych dzieci alkoholików). Pomocną dłoń podał mi dopiero ksiądz Bogdan Głodowski. Rozpoczęłam ciężką pracę nad sobą. Musiałam pozbyć się wielu złych cech i nawyków, które wyniosłam z domu. Bywałam agresywna, szybko traciłam cierpliwość, miałam stępioną wrażliwość. Tak było w okresie narzeczeństwa. Później niektóre z tych zachowań przeszły na nasze małżeństwo – mówiła.
– Rozpoczęliśmy z mężem walkę o nas, o naszą miłość, o nasze małżeństwo. Chcieliśmy się zmienić. Chciałam nauczyć się dobra, ciepła, miłości, wrażliwości. Uczyłam się to okazywać, bo nie było to u mnie naturalne. Trafiłam w ten sposób do grupy Al Anon, która walczy z uzależnieniami i pomaga wyjść z beznadziejnych duchowych i rodzinnych sytuacji – dodała.
Posłuchaj:
aKa





