Pochodzi z rodziny tzw. martwych katolików. Nikt w jej domu nie potrzebował Jezusa. Podczas spotkania w Polsce świecka misjonarka Maria Vadia opowiedziała Annie Rębas o tym, przez co przeszła i jak znalazła drogę do Boga.
Maria urodziła się na Kubie, skąd w wieku 10 lat wyemigrowała wraz z rodzicami do Stanów Zjednoczonych. Jej życie nie było proste. Miała nieudane małżeństwo. Nie żyła pełnią życia.
– Odczuwałam pustkę w swoim sercu. Po raz pierwszy o słowie Bożym opowiedziała mi moja siostra i tak rozpoczęła się moja przemiana. Zaczęłam odczuwać głód Boga. To było moje nawrócenie. Każde nawrócenie jest cudem – mówi Maria Vadia.
Głębokie doświadczenie duchowe przeżyła w czasie wizyty Jana Pawła II w 1987 roku.
Dziś jako świecka misjonarka katolicka angażuje się w posługę odnowy charyzmatycznej oraz w działalność stowarzyszenia Magnificat. Początkowo zajmowała się posługą ubogim tylko w rodzinnym Miami na Florydzie. Potem gościła w takich krajach, jak: Kuba, Trynidad i Tobago, Barbados, Jamajka, Meksyk, Malta, Ghana, Nikaragua, Uganda, Tanzania, Zambia, Indonezja, Papua-Nowa Gwinea, Kanada oraz Indie. W 2009 pierwszy raz odwiedziła Polskę.
Maria ma czwórkę dzieci: Ricky’ego, Victora, Eddy’ego i Rosario. Założyła fundację Chwała Boża, jest członkiem stowarzyszenia kobiet katolickich i autorką wielu książek o tematyce religijnej.
Posłuchaj audycji:
Anna Rębas/am








