Mieszkańcy od blisko czterech lat toczą spór z deweloperem. Dotąd nie odbyła się jednak ani jedna rozprawa

(Fot. Agencja KFP/Krzysztof Mystkowski)

Nie widać końca sądowego sporu pomiędzy mieszkańcami Osiedla Południowego w Gdańsku a deweloperem. Cywilny pozew dotyczy zbiornika retencyjnego. Mieszkańcy twierdzą, że deweloper obiecał wybudowanie jeziorka i miejsca rekreacyjnego, a tymczasem pozostawił rowy melioracyjne. Sprawą zajął się Grzegorz Armatowski w cotygodniowym programie „SOS Reporterzy”.

Sprawa trafiła do sądu pod koniec 2018 roku, a tymczasem do tej pory nie odbyła się ani jedna rozprawa. – Wciąż czekamy na decyzję sądu w kwestii rozpoczęcia rozprawy. Papiery są złożone, teraz jest kwestia tego, jakie dalsze kroki poczyni sąd – wyjaśniał naszemu reporterowi jeden z mieszkańców.

MIAŁ BYĆ ZBIORNIK, SĄ ROWY

Mieszkańcy chcą, aby w miejscu, gdzie teraz są rowy melioracyjne, powstał zbiornik retencyjny. Radio Gdańsk o sprawie informowało już cztery lata temu. Z naszą publikacją można zapoznać się >>>TUTAJ. 

– Na tym nam zależy najbardziej, ponieważ było to nam obiecane od samego początku. W aktach notarialnych także było zapisane, że będzie tu zbiornik retencyjny, a nie rowy melioracyjne. I o to będziemy walczyć. Na etapie budowy szczegółowych planów nie było informacji, jak ma dokładnie wyglądać ten teren, była jedynie definicja zbiornika retencyjnego. W pewnym momencie była poruszona kwestia, jak byśmy chcieli zagospodarować okolice zbiornika. W modzie były wtedy siłownie zewnętrzne i takie coś planowaliśmy, aby nam zrobiono. Okazało się, że wyszło zupełnie co innego – tłumaczył mieszkaniec.

– Sprawa ciągnie się już kilka lat, w sądzie papiery leżą od grudnia 2018 roku i nie ma nawet terminu rozprawy. Czekamy już tyle czasu, żadnych ruchów nie ma. Pójdzie pewnie jakaś skarga, ale to jest polityka, nie wiadomo, jak się skończy. Trzy miesiące pewnie będą rozpatrywać, dwa lata miną, a my nadal będziemy z niczym. Czujemy się oszukani, bo miała być rekreacja, miał być chodniczek naokoło, ławeczki. Wydaje mi się, że żadna szanująca się firma nie oszukuje swoich klientów. A to jest towar niezgodny z umową – dodaje inny z mieszkańców.

OPÓŹNIENIA NA KAŻDYM ETAPIE

Mieszkańców Osiedla Południowego w sądzie reprezentuje adwokat Maciej Prusak. Jak podkreśla, jest zaskoczony tym, że w tej sprawie wszystkie czynności wykonywane są krok po kroku z pewnym opóźnieniem.

– Moim zdaniem już wcześniej można było wykonać czynności procesowe ze świadkami, po prostu wyznaczając termin rozprawy. Sprawa toczy się trzeci rok. Decyzja sądu, aby przyjmować zeznania świadków w formie pisemnej doprowadziła do opóźnienia całej procedury. Świadkowie bardzo niechętnie składają takie zeznania pisemnie, moim zdaniem należało wyznaczyć termin rozprawy, wezwać świadków i ci świadkowie by się wypowiedzieli – tłumaczył Maciej Prusak.

W powództwie mieszkańcy domagają się, aby deweloper wybudował zbiornik retencyjny, o którym była mowa. – Chcemy realizacji umów. Chcemy, aby mieszkańcy, którzy zawarli umowy zawierające zobowiązanie do budowy zbiornika retencyjnego, ten zbiornik mieli, aby on został zbudowany. Czekamy na kolejną decyzję sądu, chcielibyśmy ab y ta sprawa ruszyła. Przed nami opinie biegłych, więc to też zajmie znaczny czas. To sprawa, która wymaga, aby specjaliści od architektury i zbiorników retencyjnych wypowiedzieli się, skosztorysowali prace. Przed nami długi proces, a on jeszcze z powodów proceduralnych i długości tych procedur jeszcze się nie rozpoczął – wyjaśniał Maciej Prusak.

TOMY AKT, SETKI STRON ZEZNAŃ

Sędzia Łukasz Zioła, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Gdańsku, poinformował, że zakończyło się przesłuchiwanie świadków. Ostatnie pisemne zeznania świadków wpłynęły w sierpniu br.

– Obecnie sąd oczekuje na stanowisko stron postępowania, czy ewentualnie będą wnosiły o uzupełniające przesłuchanie świadków lub przesłuchanie ich samych na rozprawie. Powództwo wpłynęło 28 grudnia 2018 roku, ale początkowo nie było można nadać mu biegu, ponieważ zawierało braki formalne. Te zostały uzupełnione w marcu 2019 roku. W niniejszej sprawie pozew obecnie liczy dziewiętnaście tomów, odpowiedź na pozew liczy przeszło 290 kart. Strony składały pisma przygotowawcze, które liczyły po 100-150 kart. To pokazuje, że sprawa ma bardzo obszerny charakter i wymaga nie lada nakładu pracy ze strony pełnomocników stron, ale przede wszystkim ze strony sędziego referenta, żeby zapoznać się ze wszystkimi dokumentami. A trzeba pamiętać, że sędzia referent zajmuje się nie tylko tą sprawą, ale jednocześnie musi podejmować czynności w około trzystu innych sprawach. Dodatkowo na tok tego postępowania nałożyły się restrykcje i wszelkie ograniczenia związane z epidemia, które w istotny sposób ograniczyły funkcjonowanie sądów. Te wszystkie okoliczności wpłynęły na wydłużenie postępowania w tej sprawie. Ale przede wszystkim trzeba podkreślić, że ta sprawa toczy się w postępowaniu grupowym. Jest to dość specyficzne postępowanie, które wymaga na początku podjęcia pewnych formalnych czynności. One są dość długotrwałe, ale konieczne do przeprowadzenia, żeby sąd w ogóle merytorycznie mógł zając się sprawą.

Jakie zatem są perspektywy najpierw rozpoczęcia procesu, a w końcu zakończenia tej sprawy?

Posłuchaj całej audycji:

Grzegorz Armatowski/raf

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj