Śląsk Wrocław nie chciał wpuścić kibiców Wisły Kraków, czym łamał związkowe przepisy, ale stawił się, by rozegrać pierwszoligowy mecz. „Biała Gwiazda” też chciała grać, ale tylko ze swoimi fanami albo w innym terminie. Kolejne oświadczenia obu stron, policji i PZPN tylko podgrzewały atmosferę, a do meczu ostatecznie nie doszło. Pozostał tylko smród i wstyd sięgający poza granice naszego kraju. Tą aferą żyła cała piłkarska Polska, a swoją opinią w „Szatni FM” podzielił się z nami Jacek Paszulewicz – gdańszczanin, były piłkarz i Wisły, i Śląska, a obecnie dyrektor Akademii Piłkarskiej Jaguar Gdańsk.
Jacek Paszulewicz na początku XXI wieku był solidnym ligowcem, mistrzem Polski z Polonią Warszawa i Wisłą Kraków. W barwach „Białej Gwiazdy” brał udział m.in. w legendarnych starciach z Parmą i Schalke 04 w Pucharze UEFA. Grał też m.in. w Śląsku Wrocław, dla którego strzelał gole w co trzecim meczu, co jak na środkowego obrońcę jest wynikiem godnym odnotowania. Po zakończeniu kariery był już i trenerem, i prezesem, a obecnie sprawuje funkcję dyrektora. Czy do skomentowania głośnego boiskowo-gabinetowego sporu między Śląskiem a Wisłą można wybrać kogoś lepszego, niż byłego piłkarza obu klubów, mającego doświadczenie również jako szeroko pojęty „działacz”?
– Sportowo bliżej jest mi do Wisły, wywalczyłem tam trzy mistrzostwa Polski – przyznał. – Przykro patrzeć na to, co się wydarzyło. Niezależnie od argumentów, które są po jednej i drugiej stronie – a nawet trzeciej i czwartej, bo głos zabrały też PZPN i policja – źle się stało, że ten mecz się nie odbył. To może być precedens, który w przyszłości wykorzystają inne kluby, jeśli nie zostaną doprecyzowane przepisy. Uważam, że kluby mimo wszystko powinny dojść do porozumienia i rozegrać ten mecz, nawet w innym terminie – zaznaczył Paszulewicz.
Sprawa nie jest jednoznaczna. Mówi się o obustronnym walkowerze lub przyznaniu zwycięstwa Śląskowi przy jednoczesnym ukaraniu wrocławian przez PZPN dużą „grzywną”.
– Wisła ma trochę łatwiej, bo jest liderem I ligi. Śląsk ma ogromne ciśnienie, by dołączyć do czołówki. To też mógł być bodziec ku temu, by te punkty – niesportowo – zdobyć. Taka jest sugestia prezesa Wisły. To bardzo trudny temat. Brakuje mi odważnych ludzi z Wrocławia i Krakowa. Powinno się tym zainteresować więcej osób, by stworzyć możliwy do egzekwowania model prawny, by uporać się z kibicami. Nie znam gotowej recepty. Nad tym problemem trzeba się pochylić i oprzeć decyzje na ludziach, którzy z podobnym problemem sobie poradzili – zasugerował były gracz Wisły i Śląska.
PZPN decyzję w tej sprawie ma podjąć 12 marca. Gość „Szatni FM” wskazuje, że w pierwszej kolejności trzeba wnikliwie przestudiować regulamin rozgrywek.
– Czy można ukarać dwa zespoły? Jeśli tak, to na jakiej podstawie ukarać Śląsk? Czy złamał przepisy? Jeśli postąpił tylko nieetycznie, to pamiętajmy, że w sporcie etyka często schodzi na drugi plan. Upraszczanie i mówienie, że wystarczy, że PZPN ukarze dwa kluby i to zamknie temat? Moim zdaniem nie zamknie – przekonywał.
W dalszej części rozmowy z Jackiem Paszulewiczem pojawia się też wątek zniszczeń dokonanych przez fanów Lecha Poznań na stadionie w Łodzi. Przypominamy też o wątku pewnego gdańskiego walkowera sprzed lat.
Posłuchaj audycji:
Michał Rudnicki, Paweł Kątnik








