Za nami 97. ceremonia wręczenia Oscarów. – Emocje były, jak to zawsze przy Oscarach. Są wygrani i są przegrani. Do pewnego momentu wydawało się, że te Oscary w tym roku równo się rozdzielą, po czym finisz był piorunujący – tak Tomasz Żółtowski i Ewelina Potocka rozpoczęli podsumowanie tegorocznych nagród Akademii Filmowej.
Wspomniany piorunujący finisz zapewnił film Anora.
– Sean Baker dostał Oscara za reżyserię, Mikey Madison przyznano nagrodę za pierwszoplanową rolę kobiecą. Rzeczywiście była ona niesamowita, magnetyczna. Aktorka jest jeszcze młoda, moim zdaniem czeka ją wielka przyszłość. Oczywiście Anora otrzymała też nagrodę w kategorii najlepszy film. Rywalizowało o nią aż dziesięć tytułów. Przypomnę, że film zdobył też Złotą Palmę w Cannes i wiele innych nagród, między innymi Złote Globy – był zatem jednym z faworytów. Co ciekawe, miał tylko sześć nominacji, niewiele w porównaniu z 13 dla Emilii Pérez czy dziesięciu dla Brutalisty czy musicalu Wicked, jednak narodziło się z nich aż pięć statuetek z rycerzem – relacjonował Żółtowski.
aKa








