– Dwie łodzi uzbrojone w ciężką broń nas zaatakowały. Nie zginęliśmy, bo atak był prowadzony z jednej tylko burty. Strzelali bez przerwy dwie i pół godziny – powiedziała Krystyna Obolewicz-Dąbrowska. – Zginęlibyśmy wszyscy, gdyby doszło do ataku pół godziny wcześniej. Jedliśmy wtedy podwieczorek i byliśmy w miejscu, które później było ostrzelane.
Ogromne zainteresowanie „Mieszkaniem za remont” w Gdyni. Miasto podwaja pulę lokali
Gdynia podwoiła pulę lokali w premierowej edycji programu...







