Słuchaj on-line
Radio Gdańsk
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • RG Studio
    • Aktualności
    • Studio S-3
    • Studio S-4 Kameralne
    • Studio M-1 Masteringowe
    • Inne usługi
    • Historia
    • Galeria
    • Rezerwacja
    • Archiwum
  • Reklama
Brak wyników
Pokaż wszystko
Radio Gdańsk
Brak wyników
Pokaż wszystko

Jak wyglądała droga Jagiellonii na Stadion Narodowy? Na rozkładzie między innymi jedna drużyna z Pomorza [PUCHAR POLSKI]

1 maja 2019 06:38
w Sport
A A

Cztery wyjazdy, jeden mecz u siebie i wyeliminowanie pięciu drużyn z trzech różnych klas rozgrywkowych. Tak wyglądała droga Jagiellonii Białystok do finału Pucharu Polski na Stadionie Narodowym. W czwartek „żółto-czerwoni”, podobnie jak Lechia Gdańsk, będą mieli okazję po raz drugi w swojej historii sięgnąć po to trofeum. Sprawdziliśmy, jak wyglądały poszczególne stacje białostoczan w drodze do Warszawy.

PRZYSTANEK PIERWSZY: MĘKI W DZIERŻONIOWIE

Jagiellonia rozpoczęła zmagania w tegorocznej edycji Pucharu Polski w 1/32 finału od spotkania z Lechią Dzierżoniów. Wydawało się, że drużyna z Dolnego Śląska występująca na co dzień w grupie dolnośląsko-lubuskiej III ligi, nie będzie zbyt wymagającym rywalem, a na przejście do dalszej fazy rozgrywek wystarczą rezerwy białostockiego klubu. Prawda okazała się zgoła inna i w przeciągu całego meczu, to gospodarze mieli więcej klarownych sytuacji niż goście z Białegostoku. Różnicy dzielących klas rozgrywkowych nie było w zasadzie widać, a jednym z bohaterów tego meczu był Grzegorz Sandomierski, którego interwencje uratowały białostoczan przed kompromitacją już w pierwszej połowie. Mimo męczarni z niżej notowanym rywalem, ostatecznie Jagiellonia dopięła swego, a bramkę na wagę awansu strzelił Karol Świderski.

PRZYSTANEK DRUGI: JEDEN KARNY ZAMIAST SERII

W 1/16 finału piłkarze Jagi na swojej drogi napotkali znajdujący się wówczas na dni tabeli Fortuna 1. Ligi GKS Katowice. Pod Blaszokiem Jagiellonia zaprezentowała się zdecydowanie lepiej, ale białostoczanie albo razili nieskutecznością, albo cuda w bramce wyczyniał były bramkarz Jagi – Krzysztof Baran. Regulaminowe 90 minut okazało się niewystarczającym dystansem i do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka. W niej Jagiellonia napierała dalej, ale nie była w stanie pokonać golkipera GieKSy. Gdy wydawało się, że o awansie rozstrzygną rzuty karne, w ostatniej akcji meczu w polu karnym został sfaulowany Karol Świderski. Sędzia początkowo ukarał byłego już napastnika „Jagi” żółtą-kartką za symulowanie, ale po konsultacji z VAR ostatecznie podyktował jedenastkę gościom z Białegostoku. Wojnę nerwów wygrał Guilherme, który perfekcyjnie uderzył piłkę z rzutu karnego i nie dał najmniejszych szans Krzysztofowi Baranowi. W ciągu 120 minut gry podopieczni Ireneusza Mamrota oddali łącznie 32 strzały i dopiero ten ostatni okazał się skuteczny. „Jaga” przeszła dalej.

PRZYSTANEK TRZECI: PIERWSZY TRÓJMIEJSKI AKCENT

W kolejnej rundzie Jagiellonia trafiła na Arkę Gdynia, która miała ochotę na swój trzeci finał Pucharu Polski z rzędu. Można powiedzieć, że obie drużyny zdążyły się poznać jak łyse konie. W ciągu kilku dni zmierzyły się ze sobą zarówno w lidze, jak i pucharze, a z obu tych starć zwycięsko wyszła Jagiellonia. Antybohaterem meczu pucharowego był Adam Deja, który przy wyniku 0:0 w głupi sposób osłabił swój zespół i po uderzeniu Bodvara Bodvarssona wyleciał z boiska. Białostoczanie bez najmniejszych problemów wykorzystali grę w przewadze, załadowali Arce 2 „sztuki” i po 5 latach niebytu zameldowali się w ćwierćfinale Pucharu Polski.

Jagiellonia wyeliminowała Arkę z walki o Puchar Polski w 1/4 finału. Jednym z bohaterów spotkania był Taras Romanczuk (po lewej). Na zdjęciu są też Michał Nalepa (w środku) i Karol Świderski (po prawej). Fot. Radio Gdańsk/Jacek Klejment.

PRZYSTANEK CZWARTY: W OPOLU PODNIEŚLI SWOJE MORALE

Do ćwierćfinałowego starcia z 1-ligową Odrą, Jagiellonia podchodziła w minorowych nastrojach. W lidze białostoczanie nie tylko zanotowali 3 mecze bez wygranej, ale ich styl pozostawiał wiele do życzenia. Ponadto białostoczanie spadli z 3 miejsca w tabeli i praktycznie stracili szansę na dogonienie prowadzących Lechii Gdańsk i Legii Warszawa. Sam trener Mamrot mówił wówczas, że okres, w którym znajduje się jego drużyna, jest najgorszym odkąd pracował w stolicy Podlasia. Mecz z Odrą miał pomóc w odbudowaniu morale piłkarzy z Białegostoku, jednak gospodarze podeszli do spotkania z Jagą bez żadnych kompleksów i kilka razy zagrali tak, że piłkarzom „żółto-czerwonych” serca zabiły mocniej. Ostatecznie Jagiellonia obudziła się w drugiej połowie i po dwóch pięknych bramkach Patryka Klimali awansowała do półfinału Pucharu Polski.

PRZYSTANEK PIĄTY: KAPITAN OBRAŁ KURS NA WARSZAWĘ

W 1/2 finału białostoczanie po raz pierwszy w tej edycji mogli zagrać przed własną publicznością. W losowaniu par półfinałowych „Dumie Podlasia” również dopisało szczęście, ponieważ udało się uniknąć niewygodnej od dłuższego czasu dla Jagi – Lechii Gdańsk i rewelacji obecnego sezonu i nowego beniaminka Lotto Ekstraklasy – Rakowa Częstochowa. Do Białegostoku przyjechał najsłabszy z możliwych rywali, czyli Miedź Legnica i po dość wyrównanym meczu, to gospodarzom udało się wyszarpać upragnioną „majówkę” na Stadionie Narodowym. Bohaterem spotkania okazał się kapitan Jagi – Taras Romanczuk. Ukrainiec z polskim paszportem wziął na swoje barki ciężar tego spotkania, strzelił 2 bramki, w tym jedną w doliczonym czasie gry i dał swojej drużynie upragniony awans do finału Pucharu Polski.

Jagiellonia zagra w finale Pucharu Polski po raz pierwszy od 9 lat i po raz trzeci w swojej historii. Jedną drużynę z Pomorza już wyeliminowała. Czy to samo uda się z Lechią Gdańsk? Przekonamy się w czwartek 2 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie. Początek spotkania Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk o 16:00. Relacja z meczu na antenie Radia Gdańsk.

Michał Kułakowski

Tagi: Lechia GdańskPuchar PolskiWarszawa

REKLAMA

NAJNOWSZE

Uśmiechnięta kobieta z brązowymi włosami do ramion, w ciemnej bluzce z dekoltem V, siedząca przed mikrofonem z niebieską gąbką z logo Radia Gdańsk (burmistrz Żukowa Mariola Zmudzińska . W tle widać plenerowe studio radiowe na brukowanym placu
Kaszuby

Spór o absolutorium w Żukowie. Jest decyzja RIO

Uchwała o braku absolutorium dla burmistrz Żukowa została...

m.rudnicki
30 lipca 2026 - 17:43
Wejście główne do Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku z widocznym napisem nad zadaszeniem. W prawym dolnym rogu nałożono fotografię lekarza w niebieskim stroju operacyjnym ze stetoskopem na szyi (prof. Ireneusz Haponiuk), stojącego w gabinecie na tle ściany obwieszonej oprawionymi zdjęciami i rysunkami dzieci
Trójmiasto

Dramatyczna walka o życie noworodka w Gdańsku

Ciężka, złożona, sinicza wada serca i udana walka...

m.rudnicki
30 lipca 2026 - 17:32
Policjant w granatowym mundurze trzyma za ramię zatrzymanego mężczyznę w czarnym t-shircie, który ma ręce skute kajdankami z tyłu. Twarz zatrzymanego jest zamazana. Mężczyzna został zatrzymany po wtargnięciu do domu żony, do której miał zakaz zbliżania się. Próbował tam podpalić kotłownię oraz oblał łatwopalną cieczą interweniujących policjantów
Kaszuby

Podpalił kotłownię żony. Policjantki oblał łatwopalną cieczą

Oblał policjantów łatwopalną cieczą, wcześniej podpalił kotłownię i...

Piotr Puchalski
30 lipca 2026 - 17:14

ZOBACZ TAKŻE

(Fot. PAP/Marcin Gadomski)
Sport

Lechia w rozsypce była bez szans. Kafarski triumfował w Gdańsku

2026-07-25
Zbliżenie na młodą dziewczynkę w jasnej bluzie w różowe serduszka, stojącą na trybunach stadionu i trzymającą oburącz nad głową zielono-biały szalik z napisem „MŁODA LECHIA”. Wokół niej widoczni są inni kibice w różnym wieku, również trzymający w górze klubowe szaliki i dopingujący drużynę
Sport

Trybunał Arbitrażowy w Lozannie nie rozpatrzy odwołania Lechii

2026-07-24
Dynamiczny, dramatyczny obraz przedstawiający wnętrze zdemolowanego pokoju, w którym rosyjscy żołnierze w charakterystycznych wysokich czapkach (mitrach i czakach) brutalnie atakują bezbronnych cywilów. Na pierwszym planie, na podłodze, leży ranny mężczyzna w jasnej koszuli, starający się osłonić małe dziecko, a tuż obok niego spoczywa bezwładne ciało kobiety w niebieskiej spódnicy. Nad nimi stoi rosyjski żołnierz z bagnetem wymierzonym w leżącego. Po prawej stronie przerażona kobieta trzymająca niemowlę próbuje uciec przed napastnikami przedzierającymi się przez drzwi. W tle panuje chaos, widać wzniesione szable, bagnety oraz żołnierzy plądrujących pomieszczenie. To uznane dzieło malarskie Aleksandra Orłowskiego zatytułowane „Rzeź Pragi” (namalowane około 1810 roku)
Silva rerum, czyli w staropolskim ogrodzie rzeczy

Rzeź Pragi 1794. Tragedia i upadek Warszawy

2026-07-18
Nawigacja
  • O nas
  • Dziennikarze
  • Reklama
  • BIP
  • Kontakt
  • Ramówka Radia Gdańsk
  • Częstotliwości
  • Patronaty
  • Abonament
  • Polityka prywatności

Dotacja celowa z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zgodnie z art.31. ust.2. ustawy o radiofonii i telewizji.

© 2025 - Radio Gdańsk

SKRZYNKA24
Aby wypełnić ten formularz, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce.
*
Wczytywanie
Brak wyników
Pokaż wszystko
  • Wiadomości
    • Trójmiasto
    • Słupsk
    • Region
  • Sport
    • Wiadomości sportowe
    • Pomorze Biega i Pomaga
  • Audycje
  • Kultura
  • Atom na Pomorzu
  • Konkursy
  • RG Studio
    • Aktualności
    • Studio S-3
    • Studio S-4 Kameralne
    • Studio M-1 Masteringowe
    • Inne usługi
    • Historia
    • Galeria
    • Rezerwacja
    • Archiwum
  • Reklama
Słuchaj on-line

© 2026 JNews - Premium WordPress news & magazine theme by Jegtheme.