Misja awans zakończona katastrofą. Arka kończy sezon na ósmym miejscu

(Fot. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl / KFP)

Klasyk mawiał, że to by nic nie dało. I rzeczywiście, zwycięstwo Arce nic by nie dało, bo ostatecznie Stal Rzeszów nie zanotowała blamażu w meczu ze Skrą Częstochowa. Rzeszowianie długo zawodzili, by ostatecznie wygrać 2:1. Gdynianie przez kilkadziesiąt minut mogli się łudzić, a ostatecznie przegrali i na koniec sezonu spadli jeszcze na 8. miejsce w tabeli. Misja awans zakończyła się katastrofą.

Wszystko układało się na początku świetnie. Stal właściwie od pierwszych fragmentów meczu przegrywała ze Skrą, Podbeskidzie kompromitowało się w starciu z Resovią. Arce wystarczył w tamtym momencie punkt. Ale gdynianie grali tak, jakby baraży wcale nie chcieli. W pierwszej połowie oddali jeden celny strzał, w ofensywie byli bezradni, a w defensywie trzymali się tylko dzięki jakości Daniela Kajzera. Grał tak, jak przed dwoma laty, kiedy sam ciągnął zespół. Bruk-Bet Termalica znalazł jednak sposób, a wydatnie pomógł w tym Dawid Gojny. Ręką zagrał piłkę we własnym polu karnym. Adam Radwański z jedenastu metrów pokonał Kajzera.

Na drugą połowę Arka wyszła odmieniona, ruszyła mocniej do przodu i zaczęła stwarzać sytuacje. Gospodarze dalej byli groźni, zwłaszcza w kontrataku, ale gdynianie musieli ryzykować. I mocno liczyli na Kajzera, a ten dalej grał znakomicie. W ofensywie w końcu też zaczęło powoli się układać, a puentą był rzut karny, który wywalczył Marcus. Historia zaczęła się układać. Doświadczona klubowa legenda zrobiła coś wyjątkowego. To mógł być moment przełomowy. Rzut karny na raty, ale wykorzystał Luan Capanni. Tyle tylko, że wcześniej Stal zdążyła już wyrównać, więc Arka potrzebowała zwycięstwa.

TO BY NIC NIE DAŁO

To była 82. minuta. W ciągu kilku następnych wszystko się jednak posypało. Niemal synchronicznie Arka straciła gola po rzucie rożnym (który to już raz w tym sezonie po stałym fragmencie gry?), a Stali zwycięstwo dał Kamil Pajnowski. Jakby tego było mało, Podbeskidzie odrobiło z 0:3 na 4:3 i pokonało Resovię. W efekcie Stal zagra w barażach, a Arka sezon kończy na ósmym miejscu za Podbeskidziem. Tak, to ten zespół, który miał walczyć o awans.

Trzeci sezon z rzędu Arce nie udało się wrócić do elity, tym razem nie była nawet blisko. Fatalne decyzje personalne dotyczące trenerów, źle zbudowana kadra, mniejsze i większe tematy dotyczące organizacji klubu. Wiele rzeczy zawiodło, ostatecznie jednak najbardziej kwestie sportowe. Trzeba zrobić kolejną przebudowę (możliwe przecież, że nie tylko w szatni, a również w gabinetach) i próbować od nowa. A jedyna dobra informacja to fakt, że w Trójmieście znów będą derby.

RUCH WRÓCIŁ DO EKSTRAKLASY

Wielkie święto w Gliwicach. Ruch zakończył sezon zwycięstwem 1:0 nad GKS Tychy i obronił pozycję wicelidera tabeli. „Niebiescy” zameldowali się w ekstraklasie, awans wywalczyli jako beniaminek. W barażach Bruk-Bet Termalica zagra ze Stalą, a Wisła Kraków z Puszczą Niepołomice. A Chojniczanka z Fortuna 1 Ligą pożegnała się efektownym 3:3 u siebie z GKS Katowice.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Arka Gdynia 2:1 (1:0).

Bramki: 1:0 Adam Radwański (29-karny), 1:1 Luan Capanni (85), 2:1 Kacper Śpiewak (90+3).

Chojniczanka Chojnice – GKS Katowice 3:3 (2:1).

Bramki: 0:1 Grzegorz Rogala (11), 1:1 Szymon Skrzypczak (22-karny), 2:1 Kamil Mazek (29), 2:2 Arkadiusz Jędrych (60-karny), 2:3 Sebastian Bergier (73-karny), 3:3 Tomasz Mikołajczak (90+4-karny).

Tymoteusz Kobiela/PAP

Zwiększ tekstZmniejsz tekstCiemne tłoOdwrócenie kolorówResetuj